Od zmarłych więźniów pobieranych jest 65 proc. narządów. Jednak nieoficjalne źródła mówią nawet o 90 proc. Chiny są krajem, w którym wykonywanych jest bardzo wiele egzekucji. Tylko w ubiegłym roku stracono co najmniej 1718 osób.
Problem dostrzegły w końcu władze w Pekinie. Wiceminister zdrowia Huang Jiefu stwierdził, że skazani na śmierć "z pewnością nie są właściwym źródłem organów do transplantacji". Bardzo niewielu Chińczyków godzi się na oddanie swych organów, uważają oni, że zmarły powinien być pochowany "w całości". Dlatego rocznie wykonywanych jest tylko około 10 tysięcy transplantacji. A potrzebnych jest czasem nawet półtora miliona tego typu operacji.
Właśnie dlatego w Chinach rusza nowy system, w którego wdrażanie zaangażowany jest Czerwony Krzyż. Projekt pilotażowy obejmuje dziesięć prowincji i miast i ma pomóc w pozyskiwaniu "dawców, którzy nie wiedzą, że mogą ofiarować swoje organy".
JaLu/Rzeczpospolita
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

