Telewizja CNN zdobyła nagranie wykonane ukryta kamerą przez agenta FBI. Na taśmie, domniemany lider antyrządowej organizacji bojówkarzy ze stanu Michigan, mówi co myśli na temat obecnego amerykańskiego ustroju społeczno-politycznego.
- Ten naród myśli, ze jest wolny, ale musimy mieć świadectwo urodzenia, prawo jazdy, pozwolenie na budowę, numer ubezpieczenia, aby dostać pracę, a nawet świadectwo zgonu - mówi 45-letni David Bryan Stone - domniemany lider radykalnej milicji Hutaree, oskarżany teraz o spisek w celu obalenia rządu i próbę zabicia policjantów. - Te pozwolenia to świstki – dodaje.
Prokuratorom to nagranie - odtworzone 2 kwietnia podczas przesłuchania w sprawie ustalenia ewentualnej kaucji dla domniemanych członków milicji Hutaree – posłużyło do wykazania, że oskarżeni nie powinni być wypuszczeni. Przebywając przed procesem na wolności, zdaniem prawników, mieliby stanowić zagrożenie dla społeczeństwa i komunikacji lotniczej. Sąd Federalny w Detroit, w stanie Michigan, przyznał rację oskarżycielom i nakazał aresztowanie ośmiu podejrzanych do czasu procesu.
Stone, jego synowie - Joshua (21 lat) i David Brian Stone Junior (19 lat) - żona Tina Stone (44 lata) oraz pięcioro pozostałych członków Hutaree, zostało oskarżonych o podżeganie do spisku, zamiar użycia broni masowej zagłady, szkolenie w zakresie wykorzystania materiałów wybuchowych i posiadanie broni palnej podczas aktu przemocy. Nie przyznają się jednak do winy.
Na taśmie – nagranej, według prokuratorów, zeszłej zimy gdy członkowie Hutaree jechali furgonetką do stanu Kentucky na spotkanie z członkami innych organizacji bojówkarzy, ale z powodu złej pogody musieli zawrócić – mają być ponadto inne "bulwersujące" wypowiedzi Stone'a.
- Ludzie w tym kraju, podobnie jak w kilku innych na tym świecie, oczekują od takich jak my, że podejmiemy decyzję o wydaniu wojny temu nowemu, zachłannemu porządkowi świata – mówi Stone. - Potrzebują liderów, którzy nie będą się obawiali sprzeciwić i wyraźnie powiedzieć "dość". Jesteśmy wolni i nie powinniśmy się bać powiedzieć i przyznać, że jesteśmy amerykańską milicją. Jesteśmy liczniejsi od nich. Tak długo, jak pozwolimy im terroryzować Amerykanów strachem i groźbami, tak długo będą wygrywali tę bitwę. Powinniśmy powstać i skończyć tę walkę, którą oni zaczęli - mówi.
Adwokaci oskarżonych stwierdzili, że wypowiedź na taśmie nie miała głębszego celu, że są to tylko stwierdzenia, które zgodnie z wolnością słowa, wolno wypowiadać każdemu.
Oskarżyciele natomiast przedstawili organizację Hutaree jako groźną grupę ekstremistów, pełną najgorszych intencji. Według nich, że plan Stone’a miał polegać na stworzeniu własnego państewka wyciętego z czterech hrabstw stanu Michigan, a następnie na jego obronie przed atakiem armii "Jednego Światowego Porządku".
- Każdego dnia przyglądamy się tym złym niebieskim hełmom na naszych ulicach, ale tak długo, jak z pomocą Interpolu, ci egzekwujący prawo najemnicy, zwani bractwem, tak doskonale pracują na rzecz nowego światowego porządku, tak długo nie będziemy oglądać obcych armii u naszych brzegów. One już tu są - stwierdził Stone.
Amerykańskie ruchy antyrządowe uaktywniają się zwłaszcza za rządów prezydenta z Partii Demokratów. Podczas kadencji Billa Clintona doszło z ich udziałem do dwóch głośnych, krwawych zbrodni. Wiosną 1993 David Koresh, guru sekty, wywodzącej się z Adwentystów Dnia Siódmego, o nazwie Gałąź Dawidowa, w odpowiedzi na ograniczenia dostępu do broni maszynowej proklamował Apokalipsę i zabarykadował się ze swoimi zwolennikami i ich rodzinami na farmie w Waco w stanie Texas. Doszło do strzelaniny z agentami FBI, zginęło kilku funkcjonariuszy. Po paru dniach oblężenia Koresh nakazał zbiorowe samobójstwo. W pożarze zginął on sam i inni przebywający w budynku, w tym także kobiety i dzieci.
Równo dwa lata później, by pomścić ofiary w Waco, były żołnierz Timothy McVeigh dokonał zamachu bombowego na budynek federalny w Oklahomie. Zginęło 168 osób, w tym 19 dzieci. McVeigh został aresztowany, osądzony i skazany na karę śmierci. Stracono go 11 czerwca 2001 roku. McVeigh, jak mówił podczas procesu, zaczął tracić wiarę w Amerykę, gdy brał udział w wojnie w Zatoce Perskiej (1991), argumentował, że rząd federalny jest skorumpowany, zepsuty i odbiera Amerykanom wolność. Inspirował się przy tym rasistowską powieścią "Dzienniki Turnera", popularną wśród białych, protestanckich i okołoprotestanckich amerykańskich ekstremistów. Opisuje ona krwawe powstanie "prawdziwych Amerykanów" przeciwko rządzącej w USA obcej oligarchii.
AJ/Onet.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

