14-latka Hannah Jones mieszkająca w Marden w hrabstwie Herefordshire od czwartego roku życia – odkąd wykryto u niej białaczkę - przebywała w szpitalu. Wskutek terapii mającej zwalczyć białaczkę uszkodzeniu uległo jej serce. Najpierw opiekujący się nią lekarze z dziecięcego szpitala w Birmingham wszczepili jej rozrusznik. Jednak było to doraźne rozwiązanie, a uratować mogła ją jedynie operacja przeszczepu serca.

 

W listopadzie 2008 r. powiedziała, że nie chce przeżywać traumy kolejnych operacji i boi się umrzeć w szpitalu, dlatego odmawia przeszczepu serca. Decyzję swojej nastoletniej córki wyjaśniał 44-letni ojciec Andrew Jones. – Hannah woli spędzać czas, który jej pozostał z rodziną, niż walczyć w szpitalnym łóżku o życie – tłumaczył w listopadzie ubiegłego roku. Przeciwnego zdania byli lekarze twierdzący, że operacja - chociaż ryzykowna - może uratować życie dziewczynki.

 

Wtedy jej rodzice, Kirsten i Andrew Jones oddali sprawę do sądu. - Nasza córka podjęła dojrzałą decyzję w pełni rozumiejąc jej konsekwencje – tłumaczyli. Lekarze ze szpitala dziecięcego w Birmingham wystąpili o pozbawienie państwa Jones praw rodzicielskich. Sąd zadecydował, że dziewczynka ma prawo odmówić dalszego leczenia, czyli ma prawo do śmierci. W ten sposób stała się ona głównym argumentem propagatorów eutanazji i wspomaganego samobójstwa nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i na świecie.

 

Wszystko zmieniło się gdy dziewczynka skończyła 14 lat. Zapadła na niewydolność nerek, a lekarze nic nie mogli na to poradzić, ponieważ jej serce było za słabe. Hannah w obliczu bezpośredniego zagrożenia życia zgodziła się na przeszczep. Wytłumaczyli jej to lekarze jasno formułując diagnozę; powiedzieli, że nie poddając się przeszczepowi umrze w ciągu kliku tygodni. - Każdy może zmienić zdanie. Ja dopiero teraz zrozumiałam, że lepiej zaryzykować niż godzić się na śmierć – mówi.

 

Sami lekarze nieco inaczej niż niespełna rok temu oceniają szansę dziewczynki na powodzenie operacji. - Hannah teraz trochę urosła, ma więcej sił i to zmniejsza ryzyko naszych działań – mówią. Radości z decyzji Hannah nie kryją jej rodzice. - Cieszymy się z jej decyzji – powiedziała matka, która jest pielęgniarką na oddziale intensywnej terapii.

Przeszczep ma odbyć się w ciągu kilku najbliższych dni, w jednym z londyńskich szpitali.

 

MM/Rz/Guardian.co.uk/Independent.co.uk

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »