Mężczyzna został aresztowany na parkingu "Founder's Women's Health Center” w Columbus, gdzie dokonuje się zabijania dzieci przed ich narodzeniem. Rzecznik prasowy policji w Columbus, sierżant Rich Weiner, powiedział, że kobieta ma już z napastnikiem jedno dziecko. Para kilkanaście minut wcześniej odwiozła do szkoły swoje dziecko. Potem mieli się udać do kliniki aborcyjnej by zabić to nienarodzone. Gdy kobieta zmieniła zdanie i chciała wrócić do domu, mężczyzna przystawił jej pistolet do głowy nakazując jechać do kliniki. Kobieta uratowała siebie i dziecko podając recepcjonistce w klinice kawałek papieru, na którym napisała, że potrzebuje pomocy. Wtedy wezwano policję.
Niedawno w USA ukazał się raport, który pokazuje, że większość kobiet dokonujących aborcji robi to pod presją. Kobiety przyznają, że ośrodki aborcyjne nie próbują ich nawet odwieść od „zabiegu”, czego często podświadomie od nich oczekują. Raport „Wymuszone aborcje w Ameryce” Instytutu Elliota nazywa problem „epidemią”.
Dokument pokazuje, że większość aborcji w USA jest wymuszona. 64 proc. kobiet, które zabijają swoje dzieci przyznaje, że robi to pod presją. Te same badania mówią, że 80 proc. z nich skarży się, że w ogóle nie otrzymuje żadnej pomocy w podjęciu decyzji. Ponad połowa kobiet przyznaje, że właściwa argumentacja mogłaby je odwieść od aborcji. Raport zwraca również uwagę, że wiele kobiet doznaje przemocy domowej, gdy sprzeciwia się zabiciu swojego dziecka. Według autorów dokumentu to właśnie przemoc domowa jest główną przyczyną śmierci ciężarnych kobiet w USA.
Amy Sobie z Elliot Institute mówi, że mają wiele relacji kobiet, które były pobite bądź nawet zabite za odmowę dokonania aborcji.
Ł.A/LifeNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

