Pan Jezus przychodzi powoływać. Przytoczony dialog jest dla nas niezmiernie pouczający. „Pójdź – zostawił wszystko i poszedł”. Przypomina się dialog Pana Jezusa z tak zwanym „bogatym młodzieńcem”. Temu powiedział: Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną (Mk 10,21). Ten jednak nie sprzedał i nie poszedł za Chrystusem.

Warto sobie przypomnieć dwie przypowieści o królestwie Bożym: o skarbie ukrytym w roli i o perle. W obu pojawia się owo „sprzedał wszystko i kupił”. Taka jest logika prawdziwego pójścia za Chrystusem: trzeba zostawić wszystko i pójść. To właśnie uczynił celnik Mateusz. Ten gest prawdziwie realizuje to, co najważniejsze w Prawie i u proroków, mianowicie przykazanie miłości, przynajmniej jego pierwszej części, która jest powtórzeniem izraelskiego „Szema Izrael…”:

 

Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił (Pwt 6,4n).

 

„Zostawić wszystko” oznacza zdeterminowanie wyrastające z głębi. Bierze się ono z doświadczenia, że to, co mamy i czym jesteśmy, nie wystarczy. Odczuwamy w sobie jakiś fundamentalny brak. Przypominają się słowa Pana Jezusa z końca dzisiejszej Ewangelii: Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają (Łk 5,31). Aby prawdziwie przyjąć Chrystusa, trzeba Goautentycznie potrzebować. Nie znaczy to, że Panu Jezus pochwala grzeszników i zachęca nas, byśmy się nimi stali. Chodzi o to, że dopiero kiedy dogłębnie doświadczymy potrzeby przynależenia do Niego, stać nas na „zostawienie wszystkiego”, aby pójść za Nim. Grzesznik, który doświadcza swojej grzeszności, jest człowiekiem, który jednocześnie dogłębnie potrzebuje uleczenia. Najgorszy jest pozór, że właściwie wszystko jest w porządku i niczego zasadniczego nam nie potrzeba, jedynie potwierdzenia własnej porządności.

 

Dzisiejsze czytania liturgiczne: Iz 58, 9b-14; Łk 5, 27-32

 

Czytanie z proroka Izajasza ukazuje, jak oba wymiary przykazania miłości są ze sobą powiązane i stanowią jedność. Prorok rozpoczyna od drugiej jego części: od miłości okazanej bliźniemu. Chodzi o miłość praktyczną, wyrażającą się czynem. Nasz problem często polega na tym, że utożsamiamy miłość z uczuciem, a ponieważ nie potrafimy niektórych kochać uczuciowo, więc ich nie kochamy. W miłości bliźnich chodzi przede wszystkim o czyn, z którego wyrasta doświadczenie prowadzące do światła, czyli uczucia przyjaźni i głębokiego zrozumienia:

jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem (Iz 58,10).

 

Mroki duchowej oschłości ustępują i pojawia się światło radości i przyjaźni.

Podobnie jest w odniesieniu do przykazań z pierwszej tablicy, w tym przypadku w odniesieniu do szabatu, dnia poświęconego Panu. Jest to czas na spotkanie z Bogiem. Jeżeli go prawdziwie wykorzystamy, skierujemy się na obcowanie z Nim, to przyniesie z sobą prawdziwy pokój. Izajasz wyraża to w kategoriach zewnętrznych osiągnięć, odbudowy i zdobyczy, bo to wówczas uważano za wyraźny znak Bożej bliskości. Nasza perspektywa jest inna. Po krzyżu Chrystusa zewnętrzne sukcesy wcale nie są dowodem Bożego błogosławieństwa. Czasem wręcz mogą takie błogosławieństwo zasłaniać. Istotne jest prawdziwe spotkanie z Bogiem w naszym życiu, co może się dokonać na różne sposoby, także przez zewnętrzne odrzucenie i niepowodzenia. Istotne jest owo „wszystko” z Bogiem. W Eucharystii On daje nam wszystko, siebie do końca i tego samego od nas oczekuje jako odpowiedzi.

Włodzimierz Zatorski OSB | Pieśni dla Pana/ps-po.pl