Niebieskie niebo i słońce, piękne warszawskie Krakowskie Przedmieście i dziesiątki biało-czerwonych flag. Krakowskie Przedmieście w drugą rocznicę śmierci robi niesamowite wrażenie. Między 11 a 12, choć to wcale nie czas głównych uroczystości, na ulicy stoi tysiące osób. Oglądają filmy, o Smoleńsku wyświetlane na telebimach rozmawiają, wyjaśniają ekipom telewizyjnym, dlaczego tu są.

 

Obok pałacu stoi już krzyż. Mniejszy, niż jego poprzednik. Zdjęcia pary prezydenckiej i innych ofiar, a wkoło morze zniczy, kwiaty. I ludzie ze łzami w oczach zapalający kolejne świeczki. - Pamiętamy – mówi mi jeden z uczestników. A inny uzupełnia z lekkim uśmiechem „panie Tomku, przyjechałem z Gdańska, żeby poczuć znowu tę atmosferę, żeby poczuć Polskę”. - Kraków pozdrawia i jest z Gdańskiem – rzuca przez ramię inna kobieta.

 

Wbrew opiniom mediów nie ma w tych ludziach wściekłości. Jest raczej lekki smutek i frustracja, że już dwa lata mijają od tamtej tragedii, a my wciąż żyjemy w oparach „smoleńskiej mgły”, której ani władza, ani media głównego nurtu nie chcą rozwiewać. Nie brak w nich także mocnej potrzeby policzenia się, oddychania patriotyzmem, poczucia wspólnoty, a przede wszystkim modlitwy za tych, którzy odeszli i za Polskę.

 

Tomasz P. Terlikowski, Jarosław Wróblewski (video)

/

/

/

/

/