Tomasz Wandas, Fronda.pl: Czy Pańskim zdaniem Wymiar Sprawiedliwości potrzebuje reformy?
Cezary Gmyz, korespondent TVPinf: Wymiar Sprawiedliwości niewątpliwie potrzebuje głębokiej reformy dlatego, że jest strukturą chorą. Jeżeli mamy w Polsce do czynienia z faktem, że Sądy są niewydolne, mimo iż mamy przyzwoitą ilość Sędziów w stosunku do liczby obywateli, a procesy potrafią toczyć się po kilka, a nawet po kilkanaście lat to rzeczą oczywistą jest, że ten system wymaga reformy. Jeżeli przyjmujemy, że w procesie karnym szybka i sprawiedliwa kara jest skuteczniejsza – jak utrzymują niektórzy – niż sama wysokość kary, a wymierzenie kary przeciąga się często długie lata to zdecydowanie potrzeba reformy Wymiaru Sprawiedliwość, a zwłaszcza Sądownictwa.
Sposób w jaki próbuje reformować Sądy PiS jest odpowiedni Pana zdaniem? Czy może jest tak, że PiS chce upolitycznić Wymiar Sprawiedliwości?
W Monteskiuszowskim podziale władzy, Władza Sądownicza jest jedną z trzech władz obok Władzy Ustawodawczej i Wykonawczej, egzekutywy i legislatywy. W związku z tym uczestniczenie w tej władzy jest częścią polityki. Sam podział Monteskiuszowski został wymyślony w ten sposób, aby te władze mogły się wzajemnie kontrolować. Pytaniem zasadnym jest jaki ostatecznie kształt przybierze ta reforma.
Na czym polega problem?
Problem polega na tym, że jeśli chodzi o samo sądownictwo to mandat do wykonywania tej władzy wśród pozostałych władz jest mandatem najsłabszym dlatego, że de facto Sędziowie nie pochodzą z powszechnych, bezpośrednich wyborów. Nie mają oni tym samym tak silnego mandatu jak ma na przykład większość sejmowa do sprawowania władzy.
Czego zatem potrzeba?
Potrzeba by było, aby w jakiś sposób Suweren, Naród brał udział w wybieraniu władzy jaką jest władza Sądownicza. Ja osobiście jestem zwolennikiem dalej idących rozwiązań niż proponuje to PiS.
Tzn.?
W niektórych hrabstwach w USA, to obywatele wybierają Sędziów, Prokuratorów. Moim zdaniem obywatele w Polsce powinni mieć czynny udział w wyborze na kierownicze stanowiska właśnie w Sądach i Prokuraturze.
Czy istnieje realna szansa, aby rzeczywiście to wprowadzić w Polsce?
Prokuratorzy i Sędziowie rejonowi czy okręgowi mogliby być wybierani równocześnie z wyborami samorządowymi. Jeżeli chodzi natomiast o najwyższe stopnie sądownictwa to mogliby być wybierani oni razem w wyborach z wyborami parlamentarnymi, jak np. prokuratorzy i szefowie sądów apelacyjnych dzisiejszych i prokuratur regionalnych. Prezes sądu najwyższego, szef Trybunału Konstytucyjnego i prokurator generalny mogliby być wybierani przy okazji wyborów prezydenckich.
Czy istnieje realna szansa na to, aby PiS zrównał nierówności społeczne z którymi mamy w Polsce problem?
Większość Sędziów, których znam to ludzie uczciwi. Problem polega na tym, że funkcjonują oni w chorym układzie, który jest układem samoreplikującym się. Nie ma w tym wymiarze żadnego mechanizmu kontrolnego. Sądy same z siebie - także wobec siebie - nie są mechanizmami kontrolnymi. De facto, kiedy teraz mamy sytuację, że sędzia jest podejrzany to jest sądzony „przez swoich”. Wielokrotnie były dowody na korupcje w Wymiarze Sprawiedliwości, a nie bywały uchylane przez Sąd Najwyższy immunitety i sprawy kończyły się na niczym, dlatego, że – jak powiedziała jedna pani sędzia o sobie – „ta kasta” nie zgadzała się na uchylanie immunitetów, wobec czego prokuratura nic nie mogła. Procesy dyscyplinarne nie były kontrolowane społecznie dlatego, że toczyły się z wyłączeniem jawności. Opinia publiczna nie mogła zapoznawać się z aktami spraw dyscyplinarnych, publiczność w tym dziennikarze nie mogli brać w tym udziału. To, że teraz myśli się o zmianie i jawności w tym obszarze jest elementem kontrolnym, który częściowo spowoduje, że sędziowie będą bardziej niezależni. Konsekwencją będzie też fakt, że nie będzie tu solidarności kastowej - będą zapadały „w miarę” niezależnie wyroki.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
