Dokumenty, będące kopiani oryginalnych dokumentów, które w 1992 r. zabrał Lech Wałęsa, znajdują się obcenie w zalakowanej paczce w archiwum Kancelarii Sejmu. Poznanie ich może ostatecznie rozstrzygnąć przeszłość Lecha Wałęsy. 

 

Były pracownik Stoczni Gdańskiej Henryk Jagielski powiedział na konferencji: „Reprezentuję Solidarnych z Kolebki, którzy strajkowali w Grudniu 70 r., a także powszechnie znane w Gdańsku Stowarzyszenie „Godność” i moich kolegów, którzy zginęli. Tych, którzy byli świadkami tych wydarzeń, jest już bardzo mało i czas najwyższy, żeby ta sprawa była już zakończona. Mamy pełne obawy, że te dokumenty nie zostaną ujawnione, ale zniszczone. Wielu mi mówiło: Henryk, ty się trzymasz zdrowo, zrób wszystko, żeby prawda wyszła. Domagamy się od wszystkich, którzy są odpowiedzialni za dokumenty, od pani marszałek Kopacz, aby znalazły się tam, gdzie powinny się znaleźć. Chcemy, abyście nam w tym dopomogli. To  jesteśmy winni naszym kolegom. Trzeba to wyjaśnić, bo różne wersje chodzą na ten temat.”

 

Inny były pracownik stoczni, elektryk Józef Szyler, zwrócił się szczególnie do młodych redaktorów, aby nie ulegli i dołożyli wszelkich starań, aby ukazać prawdziwą historię. „Przyłączyłem się do apelu i proszę, aby dokumenty, które leżą w archiwum kancelarii Sejmu, znalazły się w rękach historyków, którzy ustalą, jaka jest prawda. Naród, który nie zna swojej historii, nie jest prawdziwie niepodległym – takie jest motto tego wszystkiego.”

 

Krzysztof Wyszkowski, jeden z założycieli Wolnych Związków Zawodowych, nawiązał do wypowiedzi stoczniowców, wspominając, że gdy w 1978 r. razem z Anną Walentynowicz i państwem Gwiazdami zakładali WZZ, to szli ich tropem, ścieżką i drogą, bo WZZ-ty wywodzą się z tragedii Grudnia’70, tej zbrodni przeciwko narodowi polskiemu. „Naszym zadaniem było już wówczas pokazanie prawdy. Obchody rocznicy były podstawowym wydarzeniem w dziejach WZZ i to się udało, że powstał pomnik i obchody miały charakter ogólnopolski. Solidarność nie potrafiła ujawnić prawdy, nie miała dostępu do archiwów. Wolna Polska na moment uchyliła rąbka tajemnicy, po czym po obaleniu rządu Olszewskiego znowu ta zasłona tajemnicy PRL-owskiej, zasłona nad archiwami SB została zaciągnięta i ta sytuacja trwa do dzisiaj. Sytuacja niemożliwa do tolerowania. Dziennikarze i pracownicy naukowi w imieniu opinii publicznej I podstawowych interesów społecznych i państwowych powinni się upomnieć o prawdę” – mówił Wyszkowski.

 

Sławomir Cenckiewicz objaśnił, gdzie powinny znajdować się dokumenty zgromadzone przez  komisję Ciemniewskiego: „Te dokumenty z mocy samego prawa są jawne, są kopiami doniesień agenturalnych Lecha Wałęsy. O ile nie zostały skierowane przez obecnych szefów tajnych służb do tzw. zbioru zastrzeżonego, to one z mocy prawa są jawne i miejsce ich przechowywania jest niezgodne z prawem. Powinny być  w IPN, a nie w Sejmie. Obowiązkiem marszałek Kopacz jest niezwłoczne zawiadomienie prezesa IPN, że tego typu pakiet dokumentów został znaleziony – co potwierdził szef kancelarii Sejmu pan Czapla. Ludzie PO, którzy rządzą Sejmem i państwem polskim, nie mogą dłużej trzymać tych materiałów u siebie.  Wysłali na nas tajne służby po roku 2008. Kwalifikację karno-prawną książki „SB a Lech Wałęsa” robiła ABW, szukając „dziury” w książce, szukając materiałów niesłusznie odtajnionych. Ci ludzie więc nie mają moralnego prawa, aby się tą sprawą zajmować. To jest apel do państwa, aby wymóc na kierownictwu sejmu, aby te materiały dotarły do IPN.  One nie są tam bezpieczne.”

 

Krzysztof Wyszkowski przeczytał też "Apel do opinii publicznej":

 

„Żądamy natychmiastowego zabezpieczenia i przekazania do Instytutu Pamięci Narodowej odnalezionych w archiwum Kancelarii Sejmu RP materiałów archiwalnych wytworzonych przez Służbę Bezpieczeństwa. Z informacji ujawnionych w dniu dzisiejszym przez tygodnik „Uważam Rze” wynika, że dotyczą one Lecha Wałęsy.



Dotychczasowa praktyka systematycznej kradzieży i niszczenia dokumentów archiwalnych dotyczących przeszłości Wałęsy przez wysokich urzędników państwowych, nakazuje mobilizację opinii publicznej w celu niedopuszczenia do kolejnego ukrycia i zniszczenia materiałów znajdujących się w Sejmie RP. Zabezpieczenie tych akt powinno być jak najszybciej poddane kontroli społecznej, ponieważ obecne kierownictwo Sejmu i państwa znajduje się w tej sprawie w klasycznym konflikcie interesów. Walkę z prawdą historyczną Platforma Obywatelska uznała za swój interes polityczny, angażując po 2008 r. organy państwowe do walki z historykami, którzy prowadzili obiektywne badania naukowe na temat dziejów „Solidarności” i nie bali się ujawnienia kompromitującej przeszłości Wałęsy. Sprawa ta była również powodem brutalnych ataków na IPN, zmiany ustawy o Instytucie, a w konsekwencji ograniczaniem swobody badań naukowych i wolności słowa w ogóle.



Wzywamy opinię publiczną do aktywności w tej sprawie, zaś prezesa IPN dr. Łukasza Kamińskiego do niezwłocznego wystąpienia do marszałek Ewy Kopacz o przekazanie tej dokumentacji i publicznego jej udostępnienia.” Podpisali:  Henryk Jagielski,  Józef Szyler,  Krzysztof Wyszkowski

 

Jutro IPN wystosuje pismo do marszałek Kopacz. Jaka będzie jej odpowiedź?

 

Foto i tekst: Jarosław Wróblewski