We wczorajszym programie "Bez retuszu" w Telewizji Polskiej historyk Sławomir Cenckiewicz podsumował znaczenie informacji o agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy dla naszego kraju.
Jak stwierdził Cenckiewicz, sprawa współpracy Wałęsy z SB nie dotyczy tylko jego samego, lecz rzutuje na historię całego naszego państwa.
Retorycznie pytał, czy prezydentura Wałęsy była wyrywaniem Polski z komunizmu, czy raczej prezydenturą postkomunizmu:
"Otoczenie Lecha Wałęsy, nasycenie agenturą jego współpracowników, nominacje generalskie, to co się działo w służbach specjalnych… (…) W ‘93 roku były tzw. resorty prezydenckie – tam dochodziło do dantejskich scen. Jak ktoś twierdzi, że to było wyrywanie Polski z komunizmu, to muszę zaprotestować, dlatego że cała struktura UOP, którą budował Lech Wałęsa i jego ludzie, była zbudowana na ludziach ze Służby Bezpieczeństwa"
Jak dodał, teraz z pewnością zakończy się produkcja fałszywych filmów i książek o byłym prezydencie:
"Po szafie Kiszczaka na pewno już nikt nie będzie kręcił z dotacji państwowych, za wielkie miliony, tych oszukańczych filmów. Nie będzie dofinansowania książki „Droga do prawdy” w wysokości 500 tys. zł, książki, której sprzedało się 15 tys. egz. Państwo polskie po wydaniu książki „SB a Lech Wałęsa” zainwestowało wielkie miliony złotych, by ten fałszywy autorytet podtrzymać" - mówił Cenckiewicz.
ds/TVP INFO
