Prof. Sławomir Cenckiewicz, szef Wojskowego Biura Historycznego, mówił w rozmowie z PAP o roli gen. Wojciecha Jaruzelskiego po 1989 roku. Ta jego zdaniem nie była mała.

"W całym systemie III Rzeczypospolitej pozycję gen. Wojciecha Jaruzelskiego można opisywać z różnych punktów widzenia. Z jednej strony można mówić o Jaruzelskim jako o współtwórcy systemu ustrojowego po rozmowach przy Okrągłym Stole, bo to przecież Jaruzelski był pierwszym prezydentem tej „okrągłostołowej” Polski. Ale z drugiej strony można mówić o jego nieformalnych, a co za tym idzie niejawnych, wpływach w nowej Polsce, głównie w armii" - powiedział Cenckiewicz.

"Proszę zwrócić uwagę, że większość elit III Rzeczypospolitej, bo oczywiście nie wszyscy, nigdy nie piętnowała gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Przeciwnie - był otaczany wyjątkowym szacunkiem, a symbolicznym dowodem na to były wydarzenia po 10 kwietnia 2010 roku. Pełniący wówczas obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski zabierał gen. Jaruzelskiego w podróże służbowe do Moskwy czy zapraszał na spotkania w kancelarii prezydenta, mimo że generał był już postawiony w stan oskarżenia przez prokuraturę Instytutu Pamięci Narodowej" - dodał.

"Sam fakt, że najwyższe czynniki w państwie brały te oskarżenia IPN-u w nawias było oczywistym sygnałem dla sądów, że Jaruzelski jest wciąż członkiem elity, i że nie powinien być przez te sądy karany za swoją działalność w PRL-u" - stwierdził dalej historyk.

Jak wskazywał Cenckiewicz, bardzo wymonwa jest tu historia między innymi Lecha Kowalskiego, który badał postać gen. Jaruzelskiego, za co spotkały go poważne represje ze strony III RP. 

bbb/PAP