Posłowie uchwalili ustawę o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej. Reformuje ona system opieki nad dziećmi pozbawionymi opieki rodziców. Zdaniem jej zwolenników pomoże rodzinom, które mają kłopoty wychowawcze. Za przyjęciem ustawy było 258 posłów, 171 było przeciw, a 9 wstrzymało się od głosu.

Głównym założeniem regulacji jest wspierania rodzin z problemami, a nie zabieranie z nich dzieci. Ten środek ma być stosowany po wyczerpaniu wszystkich dostępnych sposobów pomocy rodzinie. Domy dziecka mają być przeznaczone jedynie dla starszych dzieci, które nie znalazły miejsca w rodzinach zastępczych lub wymagają specjalistycznej opieki. Młodsze dzieci mają trafiać do rodzin zastępczych.

Ustawa wprowadza również asystentów rodziny, którzy mają pomóc w rozwiązywaniu problemów wychowawczych, socjalnych, wspierać w prowadzeniu domu, planowaniu wydatków i innych codziennych czynnościach. Jeśli konieczne będzie odebranie dzieci z rodziny biologicznej, powinny one trafiać do rodzinnej pieczy zastępczej (rodzina zastępcza lub rodzinny dom dziecka). Ustawa wprowadza tzw. rodziny pomocowe, które mają pomagać rodzicom zastępczym.

Regulacje wprowadzają także funkcję koordynatora rodzinnej pieczy zastępczej, który sprawować ma opiekę nad rodzinami zastępczymi: m.in. ma pomagać w pracy z rodziną biologiczną, ułatwiać poszukiwanie specjalistycznego wsparcia, zgłaszać do ośrodków adopcyjnych dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, pomagać usamodzielniającym się wychowankom.

Ustawa przewiduje, że do instytucjonalnych placówek opiekuńczych trafiać mają tylko dzieci powyżej 10. roku życia, wymagające szczególnej opieki lub mające trudności z przystosowaniem się do życia w rodzinie.

Ustawa wprowadza też zmiany w procedurach dotyczących adopcji - zmiany zmierzają do tego, aby procedury skrócić do minimum, aby dzieci jak najkrócej czekały na adopcję.

- Mamy nadzieję, że asystent rodziny będzie rzeczywistą pomocą dla rodzin biologicznych – komentuje nowe przepisy Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. Jak zaznacza, asystenci muszą być dobrze przygotowani do pracy. - Na takie rozwiązanie nie można żałować pieniędzy. Tę funkcję powinni pełnić ludzie o wysokich kwalifikacjach. W ustawie powiedziane jest, że może to być osoba z wykształceniem średnim, choćby sąsiadka. Nie jestem pewna, czy to dobrze, bo taka osoba wywodzi się z tego samego środowiska co rodzina, której ma pomagać, a to często jest środowisko patologiczne. Taka osoba może nie być w stanie udzielić fachowej pomocy, choćby porady prawnej – zaznacza Elbanowska.

Karolina Elbanowska podkreśla, że w obecnych rozwiązaniach, rodzinom brakuje wsparcia. - Jeśli pojawiają się problemy, wszelkie instytucje powołane do pomocy rodzinom, odnoszą się do nich podejrzliwe, sprawdzając, czy nie ma tam przemocy, czy innych patologii. Potrzebny jest ktoś, kto stałby po stronie rodziny – tłumaczy.

- Obecnie często zgłaszają się do nas osoby, które szukają wsparcia, np. niedawno przyszła pani, która boryka się z oskarżeniami o przemoc wobec dzieci - takie podejrzenie zgłosił sąsiad. I wszystkie instytucje odnoszą się do niej nieufnie. Liczymy, że w takich sytuacjach sojusznikiem rodziców będzie asystent rodziny – mówi Elbanowska. Dodaje, że liczy na to, że „zmniejszy się liczba dzieci, które trafiają do pieczy zastępczej”. - Ustawę będziemy oceniać po efektach, za jakiś czas, ale intencje jej przyświecające były słuszne – podkreśla.

żar/Gazetaprawna.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »