Polska złota jesień w pełni. Skłoniło to Wojciecha Cejrowskiego to podzielenia się swoimi refleksjami, do których skłoniła podróżnika otaczająca aura. „Jesień pcha mi się w obejście i w ogród. Rano dziobie chłodem, a jednocześnie oślepia słońcem skierowanym prosto w twarz. Słońce przez cały dzień ślizga się zbyt nisko przy horyzoncie. W dodatku nie grzeje. Całe ciepło idzie gdzieś w dół - pod horyzont - na te uprzywilejowane kraje położone na ciepłym południu” - pisze Cejrowski na Facebooku. I dzieli się ze swoimi fanami nieco kontrowersyjnym porównaniem: „Kiedy siedzę w jesiennym słońcu, czuję się jak na ubeckim przesłuchaniu - z lampą skierowaną prosto w oczy”.
„Jesień się tu pacha. Suszy, skręca i w końcu zrywa liście, a potem zamiata nimi po obejściu i ostatecznie całe ich stosy lądują nawiane do sieni - tyle mam z jesieni. A w suchych liściach pochowane różne robaki, które pchają się na zimę do chałupy. Stosuję środki zapobiegawcze! Wycinam kolejne drzewa liściaste i zostawiam koło domu wyłącznie las szpilkowy. Ten przynajmniej nie miota liśćmi, tylko opada grzecznie na ściółkę; sam pod siebie” - pisze dalej podróżnik.
Cejrowski daje upust swojej jesiennej chandrze. „Zwalczam jesień, ale jesień się nie daje - co rano zawija mnie chłodem. I jest to inny rodzaj chłodu, niż chłód lipcowy o tej samej temperaturze. Trzynaście stopni w lipcu jest cieplejsze, niż trzynaście stopni w październiku. Lipcowe chłody nie wchodzą w kości, nie grabią palców i nie wloką się do godziny dwunastej. Lipcowe chłody rzeźwią cię o poranku, a zaraz potem idziemy się smażyć na plaży. Październikowe chłody pozostają przy tobie przez cały dzień. Chowają się w cieniach pod leżakami, chowają za kabiną kąpielową, gdy zmieniasz gatki do pływania. Chowają się też w wodzie jeziora, która latem była cała ciepła, a teraz jest ciepła tylko na powierzchni i gdy zjedziesz kolanem głębiej, to cię gryzie zimnem; gdy staniesz stopami na dnie, odkrywasz, że latem był tam ciepły piaseczek, a teraz jest lodowaty muł. Fuj! Jesień jest obrzydliwa” - pisze podróżnik.
I dzieli się swoimi poradami, jak przetrwać jesień. Jego sposobem jest na przykład wycinanie wokół domu wszystkich drzew liściastych, zostawianie iglastych. Jak zauważa Cejrowski, w Polsce jest z tym jednak pewien problem, bo państwo zabrania pozbywania się samodzielnie zasadzonych na własnej działce drzew. „To po co sadziłem? Po cóż dbałem, skoro teraz nie mogę mieć pożytku z drewna? To tak, jakby ktoś mi zabronił rwać porzeczek z mojego krzaka, lub wyciągać marchewek w moim warzywniaku. Drzewo jest tak samo uprawą, jak marchew i powinno należeć do mnie, skoro z mojej ziemi wyrosło podlewane moim potem. Władzę, która zabrania wycinania prywatnych drzew trzeba obalić, jak zepsuty pień!” - konstatuje podróżnik.
eMBe/Cejrowski.com

