- Nie czytam "Gazety Wyborczej", proszę pana. W "WC Kwadransie" rzeczywiście brałem ją do rąk w rękawiczkach, żeby się nie umazać. Ale już tego nie robię. Mój śp. dziadek mawiał, że kto g.... czyta, ten g.... wie. Rzeczy brudnych, nieprzyjemnych, złych nie powinniśmy brać do rąk w ogóle. One mogą być ciekawe, ale człowieka nie budują, a mogą tylko zaszkodzić - mówi Wojciech Cejrowski w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim". 

 

Cejrowski mówi także, dlaczego wkurza go poprawność polityczna. - Bo to jest odmóżdżenie. Głupota i propaganda. Wolę, kiedy ludzie są szczerzy i nazywają rzeczy po imieniu. Jeżeli kogoś nie lubię, to powinno to być zaklęte w słowie, którym się posługuję. Mówię więc "pederasta", a nie "gej", bo to słowo zawiera w sobie akceptację. Murzyna nazywam Murzynem - to jest poprawne słownikowo wyrażenie określające pewną grupę. Nie ma w nim nic obraźliwego. I nie dam sobie wpisać do mózgu Afroamerykanina, bo to jest zaburzanie wolności i niszczenie języka. Nie chcę też, żeby nazywano mnie eurosceptykiem. Jestem wrogiem Europy i proszę tak o mnie mówić - dodaje.

 

Publicysta tłumaczy także, jak godzi ze swoimi poglądami pracę w stacji TVN Style. - Kiedy moi ludzie zarzucają mi, że idę do "wrażego" TVN-u, odpowiadam, że wybór mamy dziś trochę taki jak za komuny. TVP to komuniści. TVN to TW, tajni współpracownicy komunistów, kapusie, donosiciele. A Polsat to tajne służby, goście o 17 paszportach i 18 nazwiskach - argumentuje. 

 

Całość rozmowy w "Dzienniku Bałtyckim"

 

eMBe