Jadę pociągiem do Katowic.
Obserwuję śniadania serwowane przez Wars.
Zastanawiam się co ozdobny plasterek cytryny robi na talerzu ruskich
pierogów?
Tam nic więcej nie ma - tylko sześć ruskich z wody a obok plaster c.
Może ta cytryna jest do wody sodowej, którą podano z pierogami?
Ktoś wie?
Ktoś to rozumie?
***
Rzeczy, nasze działania, czynności powinny mieć sens.
I człowiek roztropny powinien czynić świat dookoła siebie sensownym.
Metodą małych niedostrzegalnych kroczków, można usuwać bezsens z życia.
Teraz zastanawiam się intensywnie, kiedy zrobiłem coś takiego po raz
ostatni. Kiedy osobiście usunąłem jakiś bezsens? Bo łatwo jest spisywać
teorie...
***
- Czy mogę Panu zadać pytanie na osobności?
- Bo?
- Bo coś mnie zaciekawiło w Pańskiej robocie.
- Pan pyta.
- Czemu Pan kładzie cytrynę obok ruskich? Mnie się to wydaje bez sensu.
W domu bym nie położył.
- Ja też nie.
- Ale tu Pan kładzie. Koło ryby to ma sens, ale koło ruskich?
- Pan kiedyś pracował w restałratorstwie, panie Cejroski?
- Nie pracowałem.
- Są wymogi. Ta cytryna to jest urzędowy garnisz. U baby na bazarku może
być podane jak w domu, a w restauracji na każdym tależu ma być garnisz.
Tym się danie domowe różni od restauracyjnego.
- Cytryną przy pierogach?
- Czymkolwiek przy pierogach. Jak panu podam łyse pierogi to nie jestem
restauracyjny tylko barowy i za te same sześć pierogów gotowanych w tym
samym garnku biorę mniej.
- A o ile ta sztuczka z cytryną zmienia cenę?
- Nie chce pan wiedzieć. Jak się wie takie rzeczy, to pierogi przestają
smakować.
***
Na tym to polega - lepiej nie analizować, bo jak zaczniesz, to Ci życie
przestanie smakować.
Hmm... A może na odwrót - trzeba analizować dalej, aż do sedna spraw.
W tym przypadku cytryna pojawia się ponieważ ktoś ustanowił rozróżnienie
między pierogiem barowym a restauracyjnym. To taki sam pieróg, a nawet
TEN sam pieróg... Kto wprowadza takie sztuczne rozróżnienia? Ja? Klient?
Czy może sprzedawca pierogów? Nikt z nas - to znowu oni.
I trzeba ich przepędzić z przestrzeni pomiędzy kupującym a sprzedawcą,
bo jak władza gdzieś wejdzie to sensu ubywa, a ceny rosną.
JW/Cejrowski.com

