- Tak, były momenty wielkiej niesprawiedliwości – przyznaje Fidel Castro i bierze na siebie całą odpowiedzialność za prześladowanie homoseksualistów. Były przywódca Kuby nie potrafi powiedzieć, skąd w jego kraju wzięła się homofobia. Jej przyczyn upatruje w tradycji. - Wcześniej na Kubie dyskryminowano nie tylko czarnych, ale i kobiety, a potem homoseksualistów – mówi Castro.
- Osobiście nigdy nie miał takich uprzedzeń – zarzeka się były dyktator. Na swoje usprawiedliwienie wymienia dybiącą na jego życie CIA, kryzys rakietowy, ataki zbrojne, akcje sabotażowe itp. - Nie poświęciliśmy temu należytej uwagi – przyznaje.
Kary za homoseksualizm zostały oficjalnie zniesione na Kubie w 1979 roku. Międzynarodowe Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek twierdzi, że nie odnotowuje dziś przypadków dyskryminowania homoseksualistów przez Kubę.
Wcześniej Castro dość ostro wypowiadał się na temat homoseksualistów. - Nie jestem naukowcem, ale zaobserwowałem jedną rzecz: wieś nie dostarcza takiego produktu ubocznego – zastanawiał się w przemówieniu z 1963 roku. Mówił, że społeczeństwo nie może tolerować takich "wynaturzeń" a lekarstwo na odchylenia od normy widział w ciężkiej pracy i zdrowym trybie życia.
eMBe/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

