Jim Carrey może stanąć przed sądem. Uwielbiany przez fanów aktor uznawany jest za potwora, który miał przyczynić się do śmierci swojej dziewczyny. Najpierw cały świat widział, jak niósł trumnę na jej pogrzebie, chwilę później ujawniono SMS-y, które do niej wysyłał, a przez które zaczęto patrzeć na Careya z dystansem.
Carey zachęcał dziewczynę do tego, by wzięła pigułkę „po”, natomiast gdy zmarł jej ojciec, zawierał w rozmowie podteksty seksualne. Miała także cierpieć na chorobę weneryczną, co Carey w SMSie skwitował, że to najpewniej od któregoś z jej poprzednich partnerów. Te fakty miały być powodem, dla którego kobieta podjęła decyzję o samobójstwie.
„Wizerunek Jima Carreya w mediach jest nieprawdziwy. To człowiek, który pisze o swoim f…cie zaraz po tym, jak wspomina zmarłych członków rodziny”
- mówił Mark Burton.
Matka zmarłej oraz jej były mąż oskarżają Carreya o przyczynienie się do śmierci kobiety – aktor miał dostarczać jej leki na receptę, które ta zażyła w zbyt dużej ilości. Proces ma się najprawdopodobniej rozpocząć w kwietniu przyszłego roku.
dam/TVP.Info,Fronda.pl
