"Wielka Brytania jest jednym z 14 państw UE, w których formalnie można rejestrować związki tej samej płci. Pary homoseksualne mogą zawierać cywilne związki partnerskie już od ośmiu lat. Partnerzy mają te same prawa cywilne co małżonkowie heteroseksualni, np. do dziedziczenia, adopcji dzieci" - pisze gazeta.pl.
 

Widać, że środowiskom homoseksualnym takie prawa nie wystarczyły i poszli dalej. Wczoraj  brytyjski parlament przegłosował ustawę legalizującą tzw. "małżeństwa" homoseksualistów. Co to znaczy?  Ustawa pozwoli osobom tej samej płci na formalizowanie związku zarówno podczas uroczystości świeckiej, jak i religijnej. Czyli Cameron doprowadził do tego, by związki partnerskie (które miały już prawną legalizację i wszelkiej maści przywileje) zrównać z normalnymi małżeństwami heteroseksualnymi. Wszystko w imię tolerancji i postępu. Co dalej: adopcja dzieci (bo czemu nie), in vitro dla homoseksualistów? Przecież to oczywista oczywistość, że para homoseksualna jest jałowa dla społeczeństwa, nie dająca potomstwa więc dlaczego państwo ma troszczyć się o taki związek?
 
 
Cameron tak powiedział o wprowadzeniu powyższych zmian: jest to "istotny krok naprzód, który wzmocni społeczeństwo". Cóż, bardzo trudno uznać to za wynik racjonalnego myślenia, wręcz odwrotnie.
 
 
sm/gazeta.pl