Cameron nie pierwszy raz rozdrażnił Merkozego. Już kilka tygodni temu Sarkozy zganił w radykalny sposób brytyjskiego premiera. „Mamy już dość twojego krytykowania nas i mówienia nam, co mamy zrobić. Mówisz, że nienawidzisz euro a chcesz ingerować w nasze spotkania - zaatakował podobno francuski prezydent”- miał powiedzieć do niego Sarkozy na poprzednim szczycie UE. Francuski prezydent podobno kazał mu się również zamknąć. Brytyjskie media donoszą, że wczoraj napięcie między Wielką Brytanią a Francją było podobne. „Guardian” poinformował ,że Sarkozy wczorajszej nocy chciał wyprosić Camerona z sali obrad w czasie, gdy rozmawiano o nowym tzw. porozumieniu fiskalnym dla krajów strefy euro. Brytyjski premier jednak wytłumaczył dlaczego Wielka Brytania chce pozostać suwerenna wobec decyzji Unii. Jego zdaniem Wielka Brytania musi być chroniona. „Mamy w Europie wspólną walutę, ale Wielka Brytania jest i pozostanie poza tą strefą. Cieszę się, że nie mamy euro i nigdy nie przystąpimy do strefy, nie poświęcimy naszej suwerenności” – powiedział zdumionym ultra entuzjastom federacyjnej Unii Cameron.

 

David Cameron pokazał, że jest mężem stanu, który jak każdy patriotadba o interes swojego kraju i przekłada dobro Brytyjczyków nas dobro mieszkańców innych krajów. ”Nie byłem gotowy, by przedstawić nowy traktat mojemu parlamentowi. To była trudna decyzja, ale to była dobra decyzja”- podkreślił i dodał, że „w proponowanym traktacie nie ma odpowiednich gwarancji dla Wielkiej Brytanii. To, co w nim jest, nie leży w naszych interesach, więc odrzucam go” – powiedział Cameron „Jak dodał, swoisty "traktat w traktacie", czyli porozumienie, do którego przystąpi 17 krajów strefy euro i te, które będą chciały dołączyć, może być niebezpiecznym rozwiązaniem, ale nowe, specjalne zasady i utrata części suwerenności krajów będą dzięki temu miały miejsce poza traktatem. - Dlaczego będziemy nalegać, by instytucje europejskie działały na rzecz wszystkich krajów - powiedział. Zaznaczył, że chronione muszą być także interesy krajów, które znajdą się poza traktatem”- informuje TVN24.


Wielka Brytania jest wciąż w pewnym stopniu mocarstwem. Jest to mocarstwo miękkie, które jednak na swoim terytorium prowadzi wielkie operacje finansowe całej Europy zaś brytyjski funt nie jest nic nie znaczącą walutą. Dziś również cała Europa mówi w języku angielskim a nie francuskim, jak chcieliby niektórzy politycy. Kultura anglosaska staje się wyznacznikiem dla reszty globu. To samo dotyczy obyczajowości takich krajów jak Anglia czy USA. Trudno się więc dziwić, że Brytyjczycy od początku nie byli chętni by rozmywać swoją tożsamość w unijnym super państwie. I potwierdził to dziś premier Cameron, który ocucił polityków, którzy za wszelką cenę chcą się podlizać wielkim europejskim graczom. Cameron jako jeden z niewielu polityków wciąż przypomina o potrzebie dbania o wolny rynek, który powinien być podstawą funkcjonowania nowoczesnego państwa. Nie można nie zauważyć również tego, że Brytyjczyk upomina się o to co z Unią wynegocjowała wybitna premier, która przywróciła wielkość Wielkiej Brytanii, Margareth Thatcher. Chodzi o tzw. rabat dla Wielkiej Brytanii. Wynegocjowany  w 1984 r. rabat został ustalony po tym jak „żelazna dama” powiedziała,  że Londyn w proporcji na jednego mieszkańca jest obciążony składką bardziej niż Niemcy i Francja, które dostają wyższy od Brytyjczyków zwrot z unijnej kasy w formie subsydiów i dopłat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Obecnie brytyjski rabat przekłada się na ok. 3,2 mld euro rocznie. Wczorajszy szczyt pokazuje, że Unia nigdy nie będzie monolitem jak USA i każdy, kto myśli, że możliwe są Stany Zjednoczone Europy są w ogromnym błędzie. Stanowcze stanowiska przywódców największych państw narodowych pokazują, że dbanie w własne interesy są zawsze priorytetem odpowiedzialnych polityków.


Łukasz Adamski