Jak informuje "Rzeczpospolita", już trafił do Sejmu projekt ustawy, autorstwa Ruchu Palikota, który postuluje wejście do podstawy programowej kształcenia ogólnego w gimnazjach i liceach przedmiotu o nazwie "wiedza o seksualności człowieka".

 

Zgodnie z projektem, Ministerstwo Edukacji Narodowej byłoby zobowiązane do przeprowadzenia każdego roku Ogólnopolskiej Olimpiady Wiedzy o Seksualności Człowieka.

 

I chociaż zakusy Palikota i spółki, o jakich pisze Wojciech Wybranowski w dzisiejszym wydaniu "Rzeczpospolitej" można byłoby uznać za kolejny sygnał dla przeciętnych zjadaczy chleba, że populistyczne ugrupowanie nie składa broni i dalej zamierza kłaść miód na lewicowe serca, to jednak parlament zajmie się projektem już w marcu (prace rozpocznie Komisja Nauki, Edukacji i Młodzieży). 

 

Sami pomysłodawcy przekonują, że nie chodzi o naukę seksu, ale "odpowiedzialności, świadomego macierzyństwa, nowoczesnych metod planowania rodziny czy zapobiegania ciąży". - Chodzi o to, by uczniowie coś wynosili z tych lekcji. Pani wicemarszałek Wanda Nowicka, która jest autorką ustawy, ma już przygotowany szczegółowy kontekst programowy dotyczący tych zajęć - mówi "Rzeczpospolitej" poseł Ruchu Palikota Artur Dębski.

 

Wygląda na to, że ugrupowanie postanawia postawić wszystko na jedną kartę: seks. Początkowo Ruch Palikota miał być specyficzną libertyńską wersją UPR-u, bez konserwatywnych naleciałości, jakie przejawiał lider ugrupowania w czasach, gdy wydawał chrześcijanski "Ozon" czy - jako poseł Platformy Obywatelskiej - deklarował, że krzyż powinien pozostać na sali sejmowej. Później przyszedł czas na lansowanie typowych postulatów skrajnej lewicy: aborcja, legalizacja tzw. małżeństw homoseksualnych. etc.

 

Teraz palikociania stawia na sprawy seksualności. Choć w przypadku ugrupowania, którego lider wsławił się wymachiwaniem sztucznym penisem, można przypuszczać, że będzie to tylko wulgarna prowokacyjna agitka z zakresu tematów "okołomajtkowych".

 

Aleksander Majewski