- Pocałujcie mnie w dupę... - tak powinien zaczynać się list do Was, gdybym się chciał trzymać Waszej konwencji – pisze subtelny intelektualista Krasowski. Jego wściekły atak na internautów to odpowiedź na krytykę, jaka spadła na jego gazetę po tym, jak "dziennikarze dziennika Dziennik" dopuścili się skandalicznego szantażu i cynicznie ujawnili tożsamość znanej blogerki.

Naczelny „Dziennika” krytykuje blogerów nazywając ich plagą polskiego internetu i poleca, aby uczyli się kultury komentowania z zachodnich portali. - Bijecie we władzę, w opozycję, rozliczacie nas, analizujecie nawet nasze myśli i rzekomo brudne intencje. Piszecie, kto nam płaci i za co. Dlaczego nie możemy pogrzebać w Waszych życiorysach i sprawdzić, kto z kolei Wam płaci? - wyjaśnia ujawnienie tożsamości Kataryny.

Blogerzy zdumieni szarżą Krasowskiego przypominają naczelnemu „Dziennika”, że wielokrotnie „żebrał” o to, aby internauci komentowali i dyskutowali na portalu Dziennik.pl. Postępowanie „Dziennika” krytykują też dziennikarze i publicyści. Rafał Ziemkiewicz tłumaczenia „Dziennika” nazywa próbą „nadania brzydkiemu faulowi pozoru krucjaty o oczyszczenie życia publicznego za pomocą świętoszkowatej argumentacji”.

Bronisław Wildstein pisze, że „Dziennik” zbliżył się do „Wyborczej” jeśli chodzi o „budowanie tekstów informacyjnych (?)”, ponieważ cały artykuł o Katarynie jest „studium klinicznego lęku” blogerki. „Dziennik” twierdzi, że skoro Kataryna nie chce z nimi rozmawiać, to na pewno się boi i nie dopuszcza świadomości, że niechęcią Kataryny do rozmowy z "Dziennikiem" mógł powodować nie strach a smak.

Dochodząc swoich racji „Dziennik” rozmawia z lewicowym blogerem politycznym o pseudonimie Azrael. Na swoim blogu Łukasz Warzecha nazywa to „chwytem szytym ordynarnie grubymi nićmi” i dodaje, że obrona dobrego imienia "Dziennika" przez oddanie głosu komuś, kogo poglądy oscylują między poglądami Jerzego Urbana, a Piotra Gadzinowskiego, świadczy o gazecie Krasowskiego jak najgorzej.

W internecie pojawiła się też strona, na której każdy może napisać Krasowskiemu, co myśli o jego żałosnym liście.

Mariusz Majewski, Eliza Hartman

 

Zobacz także:

"Dziennik" chodzi na pasku ministra Czumy?

List otwarty blogera Fronda.pl do Roberta Krasowskiego

 

Masz dość aroganckich mediów mainstreamowych? Wspieraj własne!

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »