Książka pojawiła się w księgarniach całej Polski na kilka dni przed kolejną rocznicą wybuchu II wojny światowej.

Tadeusz Filipkowski, rzecznik Światowego Związku Żołnierzy AK, uważa jej wydanie za skandal zakłamujący historię, zaś samą książkę za ohydną. Prof. Jan Żaryn mówi natomiast, że AK i NSZ nie zajmowały się ściganiem Żydów, ale walką o wolną i niepodległą Polskę. Co więcej, AK prowadziła działania zakrojone na olbrzymią skalę, by uratować życie jak największej liczbie Żydów - dodaje historyk.

Historyk i politolog z UMCS, prof. Waldemar Paruch, mówi zaś o kwestii odpowiedzialności prawnej wydawcy w kontekście powielania kłamliwych poglądów o antysemityzmie, czy współpracy AK i NSZ z nazistami. – Oskarżanie Armii Krajowej o antysemityzm to absurd. Mogło się zdarzyć, że jakiś akowiec zastrzelił jakiegoś Żyda, ale s...ny znajdą się wszędzie – mówi "Rz" Stanisław Aronson, mieszkający obecnie w Izraelu weteran AK. – Polityka AK była zupełnie inna: Żydom pomagać, a szmalcowników likwidować – podkreśla.

Według wydawcy, Blaichman jako młody świadek napaści Niemiec na Polskę stworzył żydowski oddział partyzancki na Lubelszczyźnie, który walczył z Niemcami, a po wojnie pracował w UB w Pińczowie i Kielcach. Jednak nie jest to do końca prawda. W rzeczywistości Franciszek Blajchman (jego prawdziwe nazwisko) w 1945 roku był p.o. kierownika Wydziału Więzień i Obozów WUBP w Kielcach. Jego wizerunek znalazł się też na wystawie "Twarze kieleckiej bezpieki" zorganizowanej przez IPN.

Na stronie internetowej książki również zaatakowano żołnierzy AK i NSZ. "Żydowski partyzant, który musiał walczyć nie tylko z nazistami, ale i z polskim antysemityzmem" – głosi wielki napis. Opublikowano też fragmenty książki, w których Blaichman określa żołnierzy podziemia niepodległościowego tak: "(…) drapieżczo antysemicka Armia Krajowa i wykonujące rozkazy nazistów Narodowe Siły Zbrojne (…)". W jednym z rozdziałów książki Blaichman atakuje AK jako organizację prowadzącą "niepohamowaną kampanię mającą na celu mordowanie Żydów". W książce zaś chwali się m.in. udziałem w zabójstwie dwóch żołnierzy AK, których określa mianem "podrostków" i opisuje przeprowadzoną przeciwko dowódcom lokalnego oddziału AK akcję, która się nie powiodła.

Bleichman mieszka dziś w USA. Jest uhonorowany przez Muzeum Holokaustu (USHMM) jako świadek historii opowiadający o zagrożeniach czyhających na Żydów w Polsce czasu wojny.

Ł.A/Rzeczpospolita

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »