Marcin P. stwierdził, że gotów jest odpowiedzieć na pytania komisji śledczej w sprawie Amber Gold. 

– Były szef Amber Gold Marcin P. jest gotów stanąć przed komisją śledczą ws. Amber Gold – oświadczył obrońca oskarżonego mec. Michał Komorowski. Projekt uchwały w sprawie sejmowej komisji trafił już do odpowiedniej komisji.

– Jeśli komisja śledcza powstanie, mój klient wyjaśni kilka istotnych dla sprawy kwestii – wyjaśnił Komorowski cytowany przez Radio Gdańsk. – Zamiar jest taki, żeby złożyć oświadczenia przed komisją śledczą, jeśli ona powstanie, i wyjaśnić kilka kwestii związanych z funkcjonowaniem aparatu państwowego i w tym kontekście wpływu na sytuację spółek z grupy Amber Gold. Chodzi konkretnie o wpływ bankructwa OLT Express na sytuację finansową i niewypłacalność Amber Gold – zaznaczył.

Także żona P., Katarzyna P., chce zeznawać przed komisją. – Moja klientka jest przede wszystkim zainteresowana toczącym się procesem przeciwko niej przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Jeśli natomiast zostanie wezwana przed komisję śledczą, z pewnością się stawi, bo taki obowiązek ma każdy – oświadczyła mec. Anna Żurawska.

Posłowie ustalili, że komisja śledcza w sprawie Amber Gold ma liczyć 11 osób i znajdą się w niej reprezentanci wszystkich ugrupowań zasiadających w Sejmie. Komisja ma wyjaśnić, czy i ewentualnie dlaczego instytucjom państwowym nie udało się uchronić klientów oraz ich pieniędzy przed inwestycją w piramidę finansową.

Afera Amber Gold wybuchła w 2012 roku. Marcin P. i jego żona Katarzyna zostali aresztowani. Śledczy uznali, że działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili sobie z tej działalności stałe źródło dochodu. W sumie Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Oskarżeni w trakcie śledztwa nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień, bądź składali je sprzeczne z prokuratorskimi ustaleniami.

Ostatecznie zainwestowane pieniądze przed upadkiem spółki odzyskało zaledwie około 3 tys. z prawie 19 tys. jej klientów – w sumie było to niemal 291 mln zł.

emde/tvp.info