Tomasz Wandas, Fronda.pl: O czym świadczy fakt, że Białoruś z jednej strony znosi wizy dla obywateli 80. krajów świata, w tym Polski, podpisuje umowy o współpracy wojskowej z Amerykanami, i równocześnie wchodzi w konflikt o gaz i ropę naftową z Kremlem?
Marek Bućko, polski dziennikarz, dyplomata i działacz społeczny, w latach 2000–2005 radca Ambasady RP na Białorusi, twórca portalu Kresy24.pl: Jeżeli chodzi o umowę z Amerykanami to jest ona dosyć płytka, nie wiele z niej wynika. Białoruś i tak formalnie uczestniczy w NATOwskim programie „partnerstwo dla pokoju”. Ta umowa ma zatem bardziej wymiar symboliczny niż praktyczny. Jeżeli chodzi o zniesienie wiz, to faktycznie był to nieoczekiwany krok Mińska. Większość z nas była przekonana, że Białoruś się izoluje, dlatego ta decyzja tak bardzo nas zaskoczyła. Na pewno zaniepokoiło to Moskwę, nie ulega to żadnej wątpliwości. Tym bardziej, że Rosjanie blokują dostęp obywateli Zachodu do siebie – czego przykładem jest granica białorusko-rosyjska. Do nie dawna praktycznie taka granica nie istniała. Obywatele, którzy jechali do Białorusi bez problemu mogli dostać się trasą tranzytową do Moskwy. Teraz jest to nie możliwe, dlatego, że granica została zamknięta. Prawdopodobnie jest jest reakcja na to co zrobił Łukaszenka, tzn. na zniesienie wiz. Putin pokazuje Białorusinom, że jeśli oni otwierają się na Zachód, to ten przymnie ich od Wschodu.
Konflikt gazowy i o ropę ciągnie się od początku powstania Białorusi, czyli od początku rządku Łukaszenki. Co roku jest ta sama sytuacja, że Białoruś chce kupować gaz taniej, Rosjanie chcą wyższej ceny i wtedy zawsze dochodzi do napięć. Natomiast w tym roku te napięcia są szczególnie silne. Tak agresywnej retoryki po obu stronach jeszcze nie było – niewątpliwie to coś nowego. Warte odnotowania jest też to, że bez rosyjskiej ropy białoruskie zakłady przetwórcze, rafinerie upadną. Głównym źródłem dochodu Białorusi jest tak naprawdę rosyjska ropa. Jeżeli ropy zabraknie to cały białoruski przemysł upadnie, a tej ropy zaczyna brakować od ponad pół roku. Rosjanie stopniowo ograniczają dostawy, stopniowo przykręcają kurek. Jest to niewątpliwie cios w białoruską gospodarkę.
Co jeszcze zabolało Łukaszenkę?
Kolejnym ciosem zadanym Białorusi jest rosyjskie embargo na import żywności z Białorusi. Jak wiadomo Białoruś reeksportuje do Rosji wiele produktów, które Putin objął embargiem udając, że są to produkty białoruskie.
Oczywiście coraz częściej pojawiają się pogłoski o możliwości zamachu stanu na Białorusi. Rosja może podjąć próbę odsunięcia Łukaszenki od władzy i zastąpienia go kimś innym. Od wielu lat nigdy nie było tak mocnych i powszechnie funkcjonujących pogłosek na ten temat. Mówi się wręcz o możliwości aneksji Białorusi przez Rosję.
A manewry wojska rosyjskiego na Białorusi?
W tym roku odbędą się wielkie manewry wojskowe na Białorusi, na które przyjedzie nieporównanie większa ilość rosyjskiego wojska, według tego co podaje rosyjski sztab mogą być to dwie bądź trzy dywizje. Niby mają być to rutynowe manewry jednak tak duża ilość wojsk rosyjskich na terenie Białorusi na pewno niepokoi Łukaszenkę. Prezydent Białorusi przyznał, że on sam nie miał wpływu na to, ile żołnierzy rosyjskich pojawi się na jego ziemi.
Czy Łukaszenka może się czegoś obawiać?
Widzimy, że Łukaszenka zaczął bojkotować wszystkie wizyty to Rosji, w ogóle do niej nie jeździ. Obawia się on, że gdy wyjedzie to nie będzie miał gdzie wracać, boi się, że pod jego nieobecność w Mińsku coś się stanie. Oczywiście, po części są to spekulacje dziennikarski jednak wcześniej nigdy nie było ich w takim natężeniu.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
