Autorzy artykułu chcą przestrzec nową Komisję Europejską przez dalszym popełnianiem tych samych błędów. Zdaniem Herzoga, Bolkensteina i Gerkenego Unia szkodzi idei europejskiej, gdyż funkcjonuje ponad głowami obywateli. Twierdzą, że Bruksela chce regulować sprawy, które równie dobrze można załatwić na niwie lokalnej czy narodowej. W ten sposób łamie zasadę subsydiarności.
W związku z tym, mimo powszechnej opinii, UE traci, zdaniem autorów tekstu, akceptację obywateli. - Bez tej akceptacji zagrożone jest także poparcie dla podstawowej idei integracji europejskiej. Może to mieć nieprzewidywalne konsekwencje dla UE, włącznie z możliwością upadku – ostrzegają Herzog, Bolkenstein i Gerken.
Ich zdaniem, to przede wszystkim euroentuzjaści powinni stawiać opór wobec łamania zasady pomocniczości. A rząd niemiecki powinien rozwinąć "kulturę kategorycznego NIE" w unijnych negocjacjach, gdy ktoś próbuje centralnie regulować problemy, które nie dotyczą całej Wspólnoty. Pod ostrzałem ekspertów znalazły się m.in. przepisy antydyskryminacyjne, polityka klimatyczna i ochrona konsumentów.
Roman Herzog jest członkiem Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). W latach 1994-1999 był prezydentem Republiki Federalnej Niemiec. Frits Bolkenstein należy do holenderskiej liberalnej Ludowej Partii Wolności i Demokracji i w Komisji Europejskiej pod wodzą Romano Prodiego był odpowiedzialny za rynek wewnętrzny i usługi. Lüder Gerken to ekonomista i były szef niemieckiej Fundacji Fryderyka Augusta von Hayeka. Od 2006 roku jest dyrektorem think-tanku Centrum Polityki Europejskiej, do której kuratorium należy m.in. Leszek Balcerowicz.
sks/FAZ
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

