Zdaniem byłego polskiego ambasadora na Łotwie i w Armenii, Jerzego Marka Nowakowskiego, Władimir Putin za sprawą swej zbrodniczej napaści na Ukrainę stał się obecnie „jednym z najbardziej izolowanych przywódców na świecie”.

„Dołączył do takich postaci jak Kim Dzong Un z Korei Północnej. W tej chwili nikt nie ma złudzeń, że z Putinem da się rozmawiać jak z normalnym politykiem” – powiedział Nowakowski w rozmowie z portalem wp.pl i dodał „Putin jest skończony jako postać, która dotąd postrzegana była jako obliczalna, i z którą można było robić jakieś interesy. Wszyscy widzimy, że jest przywódcą państwa skrajnie agresywnego, które rozbija porządek świata, brutalnie stosując siłę militarną”.

Jerzy Marek Nowakowski uważa, że otoczenie Putina strasząc świat użyciem broni jądrowej sprawiło, że od czasów kryzysu kubańskiego z lat 60. „nigdy nie byliśmy tak blisko trzeciej wojny światowej”. Zdaniem byłego doradcy do spraw międzynarodowych w rządzie premiera Jerzego Buzka na skutek tej sytuacji dla Władimira Putina nie ma już powrotu na światowe dyplomatyczne salony.

Zacieśniająca się pętla sankcji gospodarczych wokół Rosji doprowadzi ten kraj do ruiny a Rosjanom zacznie brakować nawet najbardziej podstawowych produktów – uważa Nowakowski. Zwraca też uwagę, że jeśli Europa przyspieszy proces uniezależnienia się od dostaw ze Wschodu oraz przejdzie na zielone źródła energii to opartej w głównej mierze na eksporcie ropy i gazu rosyjskiej gospodarce będzie naprawdę ciężko podnieść się z ruiny.

I dlatego, zdaniem Nowakowskiego, na Kremlu trwa już zapewne „walka o schedę po Putinie, który w tym roku kończy 70 lat”. „Jego zaplecze wyłoni następcę, który prawdopodobnie będzie osobą z tego samego środowiska służb. Następca z pewnością będzie musiał zmienić politykę Rosji na bardziej obliczalną. Jednak i tak będzie musiało minąć wiele lat, zanim Rosja odzyska utracone zaufanie” – przekonuje były polski dyplomata

„Należy mieć nadzieję, że prawdziwym końcem Putina będzie osądzenie go przez trybunał w Hadze za zbrodnie popełnione na ludności ukraińskiej” – skonkludował Jerzy Marek Nowakowski.

 

ren/wp.pl