- Księża, biskupi w latach 90. współpracowali z mafią pruszkowską na płaszczyźnie biznesowej - ujawnia w rozmowie z Fakt24.pl Jarosław „Masa" Sokołowski. Takimi rewelacjami raczy nas "Masa" w swojej biografii napisanej przez dziennikarza Artura Górskiego.
"Masa" - przestępca, który dla ratowania własnego tyłka został świadkiem koronym, mówi jeszcze takie bzdury na temat Kościoła jak: "Proszę cofnąć się w lata `60, `70, tak jak my się wychowywaliśmy, yyyy, no cóż, nie było niekatolików, nie było ateistów, Jeżeli ktoś był ateistą, był wyklęty ze społeczeństwa. Każdy chodził do kościoła, każdy był wychowywany w duchu katolicyzmu. Taj jak ja. Myślę, gdyby kościół był nie zabroniony, a tak inwazyjny jak w tym momencie, wielu byłoby ateistów, natomiast było zupełnie inaczej. W tym momencie to kościół sobie sam zawdzięcza, że jest odsunięty od dużej części społeczeństwa. I jest coraz gorzej. Obłuda, cynizm tych ludzi powodują, że ja nienawidzę księży, i nigdy w życiu nie puściłbym dziecka do kościoła”.
O interesach z ludźmi kościoła, antyklerykał Masa mówi tak: „Sprzedawaliśmy im kradzione samochody, o których wiedzieli że są kradzione. Na początku lat `90 oni nie wyjeżdżali za granicę, jeździli tutaj (do Pruszkowa). Dlaczego nie mają kupić mercedesa za 10 tys dolarów ".
Widać "Masa" doznał olśnienia i stał się podobnym do twórców tygodnika "NIE" z Urbanem na czele. Takie idiotyzmy jakie mówi ten przestępca to stricte antyklerykalna, komunistyczna retoryka tych, którzy zamordowali np. bł. ks. Jerzego Popiełuszko. Nie można przejść obojętnie nad tym, że takie "wspomnienia" takiego człowieka zaleją rynek księgarski w Polsce. Trzeba poddać tego człowieka do sądu za zniesławienie. Czy znajdą się tacy?
