Kania i b. szef MSW 86-letni Czesław Kiszczak odpowiadają za udział w "związku przestępczym o charakterze zbrojnym", który - według IPN - na najwyższych szczeblach władzy PRL przygotowywał stan wojenny (grozi za to do ośmiu lat więzienia). B. członkini Rady Państwa PRL 82-letnia Eugenia Kempara ma zarzut przekroczenia uprawnień przez głosowanie za dekretami o stanie wojennym - wbrew konstytucji PRL, bo podczas sesji Sejmu Rada nie mogła wydawać dekretów (kara do trzech lat).W grudniu 2011 r. prokurator IPN Piotr Piątek zażądał dla Kani i Kiszczaka kar po dwa lata więzienia w zawieszeniu. Zaczynając swe wystąpienie, Kania oświadczył, że nie jest winny „hańbiącego zarzutu” udziału w związku zbrojnym. Kania, który szefem PZPR przestał być w październiku 1981 r., usłyszał zarzut za to, że wiosną 1981 r. podpisał dokument pn. „Myśl przewodnia stanu wojennego”.
Były I sekretarz KC PZPR oświadczył też, że nie było zagrożenia interwencją wojsk Układu Warszawskiego jesienią 1981 r. Kania podkreślił, że była "presja radziecka" żeby zrobić to "własnymi rękami"."Były takie momenty, że wydawało mi się, iż radziecka presja i towarzyszące jej różne zdarzenia są już poza granicami ludzkiej wytrzymałości" - dodał. Podkreślił, że władze ZSRR widziały jako jego następcą Stefana Olszowskiego (zastąpił go Jaruzelski). „Po raz pierwszy bowiem ktoś należący w 1981 r. do najwyższych władz PRL przyznał w sposób tak otwarty i jednoznaczny, że w drugiej połowie tego roku Polsce nie groziła sowiecka interwencja zbrojna. Kania nie musiał tego powiedzieć, by bronić się przed zarzutem udziału w związku przestępczym o charakterze zbrojnym, do którego rzeczywiście nie należał. A jednak powiedział to co powiedział. Smutne i zaskakujące, że większość dziennikarzy relacjonujących ten proces w ogóle tego nie zauważyła. Dla historyków prowadzących badania nad genezą stanu wojennego wypowiedź Kani ma jednak istotne znaczenie, stanowi bowiem kolejne potwierdzenie wniosków jakie można od dawna wyciągnąć z analizy sowieckich (i nie tylko sowieckich) dokumentów z drugiej połowy 1981 r.”- pisze na swoim blogu prof. Antoni Dudek.
Ł.A/niezalezna.pl/ antoni.dudek.salon24.pl/

