Poseł PiS w radiu RMF FM odniósł się do słów pracownika kancelarii Lecha Kaczyńskiego, Jakuba Opary, który w filmie „Mgła” opowiadał o kulisach podróży Jarosława Kaczyńskiego do Smoleńska.
- Było dokładnie tak jak powiedział Jakub Opara i było dokładnie tak, jak relacjonował wczoraj Paweł Kowal – potwierdza Brudziński.
- Pracownicy Kancelarii Prezydenta wiedzieli, że od kilku godzin na lotnisko próbuje dostać się brat tragiczne zmarłego prezydenta, pan Jarosław Kaczyński (…). Premier polskiego rządu wraz z towarzyszącymi mu osobami pojawił się na miejscu katastrofy, więc w sposób naturalny oni poczuli się bezpieczniej, poczuli się pewniej. Po czym usłyszeli z ust czołowych polityków jak kombinują, żeby nie doszło do spotkania pana premiera Donalda Tuska, tam na miejscu katastrofy, z Jarosławem Kaczyńskim – relacjonuje Brudziński.
Brudziński wspomina także podróż do Smoleńska i spowalnianie samochodów z Jarosławem Kaczyńskim przez kolumnę samochodów premiera. - Za bramą lotniska trwał już ten cyrk medialny, urządzony przed doradców Donalda Tuska. Jarosław Kaczyński nie mógł mieć specjalnie chęci do przyjmowania kondolencji w sposób wyreżyserowany przez doradców jednego czy drugiego premiera – tłumaczy poseł PiS.
eMBe/RMF FM
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
