- To był prezydent PRL, a nie Rzeczypospolitej Polski. Nie został wybrany demokratycznie ale w wyniku układu przy okrągłym stole i nikt tego nie kwestionuje – mówi portalowi Fronda.pl przewodniczący stowarzyszenia „Pokolenie”, Przemysław Miśkiewicz, który w okresie PRL był kilkakrotnie skazywany za działalność opozycyjną.

Razem z innymi byłymi opozycjonistami chce w trakcie wizyty Bronisława Komorowskiego w Katowicach stać z transparentem z napisem „Prezydencie, nie obrażaj tych, „...których zdradzono o świcie”. - Nie będziemy krzyczeć, będziemy stać w milczeniu. To nie jest protest przeciwko Bronisławowi Komorowskiemu, jego poglądom, czy partii, z której się wywodzi, a przeciwko rehabilitacji Jaruzelskiego – tłumaczy działacz.

- Jeśli ktoś twierdzi, że można go zaprosić jako byłego prezydenta, to komuś coś się miesza. Czym się różni Jaruzelski-szef WRON od Jaruzelskiego-prezydenta PRL? - pyta Miśkiewicz. I dodaje: - Jaruzelski był zdrajcą, agentem, sowieckim namiestnikiem i komunistycznym zbrodniarzem. Dla mnie, który zostałem zamknięty w areszcie za rozrzucanie ulotek pod „Wujkiem”, w którym zginęli górnicy na początku stanu wojennego, zaproszenie go na obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego było jak naplucie w twarz.

sks

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »