Maria Szyszkowska, była polityk SLD, opowiada się za pozostawieniem krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Jej zdaniem modlący się ludzie nie powinni nikomu przeszkadzać. - Przecież nie stoją na środku jezdni, nie tamują ruchu – mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".
Zaznacza, że nie ma żadnych wątpliwości, że krzyż pod Pałacem powinien zostać. - Ten krzyż jest szczególny. Ktoś postawił go, aby być bliżej zmarłego prezydenta. Ulica jest wprawdzie wspólna, ale uważam, że nikomu, naprawdę nikomu, nie powinna przeszkadzać grupa modlących się ludzi. A poza tym mamy krzyże upamiętniające zmarłych zarówno przy polnych drogach, szosach, jak i na ulicach miast – tłumaczy Szyszkowska.
Była senator przyznaje, że zbulwersowały ją słowa Stefana Niesiołowskiego dotyczące ludzi przychodzących przed krzyż. - W jego wypowiedziach była wielka pogarda dla modlących się pod krzyżem! Byłam tym przykro zaskoczona. Nie bierze się pod uwagę woli mniejszości, która żąda, aby krzyż pozostał przed pałacem. A przecież tyle mówi się o tym, że demokracja to ustrój, który szanuje oczekiwania rozmaitych mniejszości – zaznacza.
Maria Szyszkowska uważa, że Kościół katolicki nie jest stroną w sporze dotyczącą krzyża, ale powinien włączyć się w jego rozwiązanie. - Natomiast rozumiem, dlaczego Kościół odwleka taki moment. Jest w trudnej sytuacji. Wygodniejszy byłby dla niego stan harmonii ze wszystkimi stronami, które oczekują jego poparcia. W razie takiego czy innego zwycięstwa politycznego zyskuje wtedy za to pewne przywileje. A proszę nie zapominać, że o jego poparcie jawnie stara się Prawo i Sprawiedliwość, a także, choć po cichu, Platforma Obywatelska – zauważa pani filozof.
Szyszkowska przyznaje, że przy okazji sporów o krzyż toczy się "silna walka Platformy Obywatelskiej przeciwko PiS". - Tak jak kiedyś za pomocą zręcznych, a zarazem brzydkich posunięć udało się wyeliminować z życia publicznego Samoobronę, tak teraz u podłoża walki o krzyż leży chęć eliminacji PiS z życia publicznego. To byłoby groźne z wielu powodów. PiS jest partią ideową, krzewi patriotyzm. W działaniach Platformy Obywatelskiej żadnych idei oprócz prywatyzacji Polski nie umiem odnaleźć. Poza tym nie chciałabym na powrót żyć w państwie jednopartyjnym. Wielopartyjność jest jednym z istotnych warunków demokracji – zaznacza była senator.
Choć Szyszkowska sama nie popiera budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego, szanuje tych, którzy takiej inicjatywy oczkują. - Należy się szacunek tym, którzy chcą pomnika, zwłaszcza że blisko połowa społeczeństwa głosowała w wyborach prezydenckich na Jarosława Kaczyńskiego. Choćby z tego względu należy to rozważyć, a nie odnosić się z pogardą do takiego pomysłu. Jeśli przed pałacem stoi pomnik Poniatowskiego, to może stać i inny – mówi Szyszkowska.
Jej zdaniem tablica wmurowana w Pałac Prezydencki była dobrym pomysłem, ale "okoliczności jej umieszczenia były skandaliczne". - Pracownicy Kancelarii Prezydenta, który wygrał wybory niewielką przewagą głosów, nie powinni byli po cichu, bez udziału rodzin tych, którzy zginęli, zajmować się tą sprawą. Nie wspominając o tym, że byli oni zbyt niscy rangą, by brać udział w odsłonięciu. Nie słyszałam też, by były w tej sprawie jakieś konsultacje. To przejaw nieprzyzwoitości ze strony tych, którzy podjęli taką decyzję i brak szacunku dla Jarosława Kaczyńskiego oraz rodzin pogrążonych w żałobie – tłumaczy Szyszkowska.
- W PRL boleśnie odczułam brak wolności, którą bardzo cenię. A skoro tak, to nie mogę mieć pretensji, że ktoś modli się pod krzyżem, bo uważa to za swoją misję czy powołanie – dodaje na koniec Maria Szyszkowska.
żar/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

