Polscy eksperci z komisji MSWiA ustalili, że dowódca załogi Tu-154, kpt. Arkadiusz Protasiuk, wydał komendę o odejściu, zaś drugi pilot powtórzył polecenie. Odczyt podważa więc raport MAK, bo potwierdza, że piloci nie chcieli lądować za wszelką cenę we mgle a zamierzali albo odlecieć albo wejść na drugi krąg.

Nie wiadomo dlaczego po wydaniu komendy o odejściu tupolew nadal się zniżał. Zdaniem Edmunda Klicha, polska załoga mogła założyć, że odejdzie z podchodzenia do lądowania na automatycznym pilocie, co nie było możliwe na lotnisku w Smoleńsku z powodu jego ograniczeń technicznych.

To jedna z wielu istotnych różnic między raportem MAK a ustaleniami polskiej strony.

Rzecznik rządu Paweł Graś zapowiada, że w najbliższych dniach polska komisja, której przewodniczy szef MSWiA Jerzy Miller upubliczni rozmowy kontrolerów z wieży lotniska w Smoleńsku. W lutym zaś ma być gotowy pełny raport o przyczynach katastrofy smoleńskiej.

eMBe/PolskieRadio

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »