Dwa i pół roku temu "Życie Warszawy” ujawniło, że ks. Michał Czajkowski w latach 1960-1984 był agentem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Jankowski". Donosił m. in. na arcybiskupa wrocławskiego Bolesława Kominka, ks. Jerzego Popiełuszkę oraz na Jacka Kuronia. Kapłan, ceniony jako wybitny biblista i działacz ekumeniczny, wycofał się wówczas z życia publicznego. Dzisiaj wraca na łamy dwóch pism, jako publicysta.
- Jego obecność na łamach katolickiej prasy nie powinna być traktowana jako sensacja. Ks. Czajkowski przyznał się do grzechu, przeprosił, skruszył się i usunął w cień - tłumaczy ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego", który w najnowszym numerze opublikował artykuł ks. Czajkowskiego poświęcony zagadnieniom biblistycznym. Jest to najbardziej kompetentny autor w tej sprawie - wyjaśnia ks. Boniecki.
- Ksiądz Czajkowski ani nie powinien, ani nie chce się wypowiadać na tematy społeczne. Świadomie wybrał w tej sprawie milczenie, zniknął z życia publicznego - ocenia Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny "Więzi", katolickiego miesięcznika, z którym przez lata związany był ks. Czajkowski. Nosowski przyznaje jednak, że jego redakcja także będzie współpracować z kapłanem. - Formuła współpracy, jaką przyjęliśmy, polega na tym, że ks. Czajkowski będzie zabierał głos w sprawach, w których jest specjalistą.
MaRo/TVPInfo
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

