Najnowszy miesięcznik „Znak” poświęcony jest feminizmowi. Warto zapoznać się z wywiadem z siostrą Elizabeth A. Johnson, czołową teolożką feministyczną, profesorem teologii dogmatycznej na jezuickim Uniwersytecie Fordham w Nowym Jorku, która bardzo ciekawie rozprawia się z pojęciem feminizmu w Kościele, zwłaszcza w teologii dogmatycznej. Warto podkreślić, że wypowiedź siostry Johnson nie jest manifestem typu „gender studies” ale bardzo personalistycznym ujęciem istoty rzeczy. Poniżej trochę myśli siostry, pochodzące z wywiadu dla miesięcznika „Znak”.

 

Początki feminizmu w teologii: „Jednak najwięcej kontrowersji wywołał pewnego dnia ksiądz odprawiający mszę w kaplicy uniwersyteckiej, modląc się słowami: „Miłosierny Boże, łaskawy Ojcze i Matko nas wszystkich”. Bardzo mnie zaciekawiło, czy mówienie o Bogu w ten sposób jest uzasadnione, i tak oto zaczęły się moje badania” – mówi s. Elizabeth.

 

O samym ruchu feministycznym, jego „katolickości”, siostra mówi: „ruch feministyczny zawsze miał na celu doprowadzenie do uznania pełnej godności kobiety jako osoby ludzkiej i przyznania jej wszystkich praw i obowiązków, które są tego konsekwencją (...) Najważniejszym celem feminizmu było i nadal jest usunąć te nierówności zapisane w kulturze i w prawie (...) Kiedy myśl feministyczna pojawiła się w teologii moralnej, dotyczyła właśnie takich problemów i kwestii społecznej.

 

Jak wygląda w teologii dogmatycznej prąd feministyczny? (...) Pokazuje (prąd feministyczny - przy. Autor) jak można uwzględnić w teologicznych debatach kobiece doświadczenie wiary. Przykładem mogą być wysuwane przez kobiety propozycje zróżnicowania języka religijnego, który tradycyjnie był wypełniony metaforami króla, władcy, sędziego. Doprowadziły one do powstania szczegółowych badań ukazujących, w jaki sposób symbole, którymi określamy Boga, kształtują traktowanie kobiet. Jeśli zawsze przedstawiamy Boga, używając męskich wizerunków, wtedy mężczyźni są odbierani jako bardziej podobni do Boga niż kobiety. To z kolei wzmacnia ich władzę w rodzinie, w społeczeństwie i w Kościele”.


s. Elizabeth A. Johnson

 

Najbardziej kontrowersyjna wypowiedź siostry Elizabeth dotyczy tzw. nauczania Jana Pawła II o komplementarności kobiet i mężczyzn. Johnson zgadza się z tym, że po Soborze Watykańskim II odrzucono jednoznacznie w teorii pogląd mówiący o tym, że godność kobiety ma niższą wartość niż godność mężczyzny, ale „Te zmiany nie skłoniły Magisterium Kościoła do wprowadzenia podobnych założeń o równości kobiet i mężczyzn do samych struktur życia kościelnego (przykładów nie podano – Autor). Przyczyn takiej sytuacji można upatrywać w antropologii komplementarności, którą głosił między innymi Jana Pawel II. Jest to wizja dualistyczna, która wychodząc od różnic płciowych, widzi je jako czynnik stanowiący o podziale na role kobiet i role mężczyzn, nie tylko w kontekście rozmnażania, ale także w życiu społecznym. Natura męska, jako bardziej racjonalna, wydaje się bardziej odpowiednia do pełnienia funkcji przywódczych w sferze publicznej. Natura kobieca, częsciej kojarzona z czułością i serdecznością, predestynuje do opiekowania się słabszymi w domowym zaciszu”.


Wypowiedzi siostry Johnson mogą wydawać się kontrowersyjne dla naszej polskiej rzeczywistości – przecież nikt z polskich teolożek katolickich nie protestuje w taki sposób jak koleżanki z Zachodu. Trzeba jednak przygotować się na taką ewnentualność. I bardzo dobrze, wolę spierające się teolożki z teologami, niż organizowanie i finansowanie studiów typu „gender studies” na których uczy się studentki (i mało studentów) jak wyrwać się z okowów własnej płci. Czy polecam miesięcznik „Znak”? Dla tego wywiadu TAK, dla reszty tekstów o feminizmie absolutnie NIE.

 

Philo