Interpelację złożyli w listopadzie ubiegłego roku europosłowie Michał Kamiński, Adam Bielan, Paweł Kowal i Marek Migalski. "Zgodnie z doniesieniami tygodnika "The Economist" sprawujący w Polsce władzę rząd Donalda Tuska wykorzystuje swoje udziały w spółce Presspublica, aby wymusić dymisję redaktora naczelnego gazety "Rzeczpospolita" Pawła Lisickiego. Powyższe informacje zostały przekazane tygodnikowi przez "osoby znające kulisy rozmów między polskim rządem a brytyjskim funduszem Mecom", które są właścicielami – odpowiednio – 51 proc. i 49 proc. wydawcy Presspublica" – napisali europosłowie, pytając Komisję Europejską, czy zna sprawę i będzie interweniować.
Jednak Jerzy Buzek, przewodniczący PE, zdecydował by interpelacji nie przekazywać do KE. – To sprawa formalna. Interpelacja nie została przekazana, gdyż z jej treści wynikało, że jej rozpatrzenie nie leży w kompetencjach Komisji Europejskiej – mówi "Rz" rzecznik przewodniczącego PE Robert Golański. – Europosłowie przekazują tysiące pytań do Komisji, dlatego służby PE zawsze zgodnie z procedurami sprawdzają ich tzw. dopuszczalność.
– Nie wiem, od kiedy kwestia wolności mediów nie znajduje się w gestii Komisji Europejskiej – mówi "Rz" Kamiński. – W ostatnim czasie przedstawiciele komisji i PE często wypowiadali się na ten temat, np. w sprawie nowej ustawy medialnej na Węgrzech.
Kamiński odwołał się od decyzji szefa europarlamentu i złożył ponowne pytanie do Komisji.

