- Musimy uczynić kobietę bardziej wolną – powiedział przewodniczący włoskiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej i Centrum, prof. Rocco Buttiglione w wywiadzie dla gazety "Corriere della Sera". - Im bardziej będzie ona wolna, tym trudniej będzie jej się wyrzec dziecka – dodał polityk.
Jednocześnie chadek skrytykował próby delegalizacji aborcji w swoim kraju. - Bóg powierza dziecko matce w tak szczególny sposób, że obrona dziecka przed matką jest sprawiedliwa, ale niemożliwa – uważa 61-letni polityk. We Włoszech zabicie nienarodzonego dziecka jest prawnie dozwolone do trzeciego miesiąca ciąży.
Podejście włoskiego chadeka krytykują polscy konserwatywni politycy. Lider Prawicy rzeczypospolitej, Marek Jurek, nie jest zaskoczony jego woltą. - Gdy słyszę tezę profesora Buttiglione, że skoro Bóg uzależnił fizycznie dziecko od matki w pierwszych miesiącach życia, życie dziecka nie powinno być chronione przez prawo, przypomina mi się to co św. Pius X napisał o Marcu Sangnier, patriarsze Chrześcijańskiej Demokracji: że święci biskupi, doktorzy Kościoła i najlepsi wśród władców chrześcijańskich nie wiedzieli na czym polega prawdziwa godność człowieka, dopóki nie pojawili się prekursorzy chrześcijańskiej demokracji – ironizuje w wypowiedzi dla portalu Fronda.pl.
Zdziwiony jest natomiast poseł Bolesław Piecha z PiS. - Jestem bardzo zaskoczony tak miękką postawą Buttiglionego w sprawie aborcji. Ale czy to jest wystąpienie "anty-pro-life"? - zastanawia się. - Nie sądzę. Nie posądzałbym go o daleko idący zwrot w poglądach - dodaje.
Postawa prof. Buttiglione jest niezrozumiała nie tylko dlatego, iż chadek do tej pory uchodził za jednego z najbardziej nieugiętych obrońców chrześcijańskich wartości w Europie. W 2004 roku europejska lewica wymusiła jego rezygnację z ubiegania się o stanowisko europejskiego komisarza, po tym jak stwierdził, że uważa czynny homoseksualizm za grzech. Był też twórcą rezolucji włoskiej Izby Deputowanych, zobowiązującej włoski rząd do walki na forum ONZ o moratorium na przymusową aborcję.
Jeśli Buttiglione potwierdzi swój proaborcyjny zwrot, po raz pierwszy w swojej długiej politycznej karierze będzie głosił poglądy ewidentnie sprzeczne z nauczaniem Kościoła katolickiego, który jednoznacznie potępia zabijanie nienarodzonych.
sks/NCR
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

