Z tezą wygłoszoną przez Premiera Rzeczpospolitej, że Unia jest najlepszym miejscem na ziemi nie zgodził się Nigel Farage. Znany z ciętych replik eurodeputowany rodem z Albionu zarzucał polskiemu premierowi, iż ten trywializuje problemy UE. Przedstawiciel UKIP wytknął „mr. Tuskowi” , że nie dostrzega prawdziwych zagrożeń. Deputowany przywołał symptomy upadku projektu Unii Europejskiej powołując się na odejście Danii od postanowień z Schengen czy sytuację gospodarczą Portugalii, Hiszpanii oraz wspomnianej przez polskiego polityka - Grecji.
Taką burzliwą reakcję sprowokowała wypowiedź naszego Premiera sugerująca że odpowiedzią na kryzys powinna być jeszcze większa integracja. Nigel Farage grzmiał w stronę sali „wszystkich was chcę zwolnić!” - co miało obrazowo podsumować, iż europejskie państwa doskonale sobie poradzą bez struktur unijnych. A mowy o żadnej większej integracji być nie powinno. „Chcemy europejskiej kooperacji ale nie w takiej formie” - dodał eurodeputowany. Donald Tusk w kwestii problemów Hellady stwierdził, iż Grecja to wciąż dla niego „bardziej Perykles”. Jako historyk z pewnością jest świadom, iż za czasów Peryklesa doszło do wojny między Atenami a Spartą. Sam przywódca ateński zmarł w jej trakcie a powodem śmierci była zaraza trawiąca Ateny. Warto przypomnieć, że II wojna peloponeska rozpoczęła się od wydawać by się mogło błahego sporu między Korkyrą a Koryntem. Czy Premier Tusk chciał nam powiedzieć coś więcej? Z pewnością przemowa o większej integracji była kolejnym powodem dla niektórych by swoje niepowodzenia gospodarcze zrzucić na karb Polaków. „W Holandii mamy bezrobocie, a Polacy pracują za niższe wynagrodzenia. Chcemy odesłać Polaków do Polski, niech sobie tam zostaną” - dolał oliwy do ognia burzliwej dyskusji europoseł z Holandii, Barry Madlener.
MZB/europarl.europa.eu

