Portal Fronda.pl dotarł do otrzymanej w poniedziałek przez organizatorów ekspozycji decyzji burmistrza Antoniego Szlagora, w której wyraża on zgodę na lokalizację wystawy w miejskim rynku. Tymczasem już we wtorek burmistrz Żywca odmówił lokalizacji prezentacji w centrum miasta. Tę drugą decyzję argumentował chęcią uchronienia nieletnich przed drastycznymi obrazami.
Chodzi o wystawę "Wybierz życie", pokazującą zdjęcia zamordowanych w wyniku aborcji dzieci w zestawieniu z ofiarami ludobójstwa. Ekspozycję zorganizowaną przez Fundację PRO i Rycerzy Kolumba można do końca lipca obejrzeć w centrum Bielska-Białej. Z początkiem sierpnia miała być przeniesiona do Żywca.
Jednak burmistrz zmienił zdanie w sprawie wystawy. Powód? - Chociaż jestem przeciwnikiem aborcji, to zdjęcia składające się na wystawę uważam za zbyt drastyczne - mówi portalowi Fronda.pl. Dlatego - jak twierdzi - przenosi wystawę do zamkniętego pomieszczenia - jednej z sal w żywieckim zamku. Osoby niepełnoletnie będą mogły oglądać ekspozycję wyłącznie za zgodą rodziców lub opiekunów.
Zaskoczenia tą decyzją nie kryją organizatorzy prezentacji. - Jeśli miałoby dojść do tego, że wystawa byłaby w pomieszczeniu zamkniętym, to wtedy nie ma ona sensu – ocenia sytuację Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro.
Skąd tak raptowna zmiana decyzji burmistrza? Z naszych ustaleń wynika, że doprowadziła do niej kampania "Gazety Wyborczej" przeciwko wystawie. W sprawie "Wybierz życie" dziennik zabrał głos jako pierwszy, już 18 lipca. W ciągu kolejnych siedmiu dni na łamach bielskiego wydania "Gazety" ukazało się sześć kolejnych krytycznych artykułów na ten temat.
Zaraz po pierwszej publikacji "GW", ekspozycję w Bielsku-Białej próbowała zablokować grupa miejscowych autorytetów skupionych wokół lokalnej "Wyborczej". W liście do prezydenta miasta Jacka Krywulta napisali, że "ta obliczona na szok wystawa epatuje okrutnymi, pełnymi krwi i przemocy zdjęciami, które przy takiej jej lokalizacji bez jakichkolwiek ograniczeń mogą oglądać najmłodsi mieszkańcy Bielska-Białej". I zażądali przeniesienia "Wybierz życie" do zamkniętego pomieszczenia, powołując się na prawo do "ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiemi i demoralizacją" z art. 72 konstytucji RP.
Wśród 13 sygnatariuszy listu znaleźli się m.in. dziennikarka "GW" i autorka krytykującego wystawę tekstu Ewa Furtak, dziennikarz PAP Piotr Płatek, ekologista Jacek Bożek, socjalistyczna posłanka Bożena Kotkowska i przewodnicząca żydowskiej gminy wyznaniowej w Bielsku-Białej Dorota Wiewióra.
Organizatorów wystawy zastanawia, że w protest przeciwko ich prezentacji mocno zaangażowali się dziennikarze mający relacjonować sprawę dla „Wyborczej”. - List do prezydenta Bielska-Białej podpisało kilku dziennikarzy stając się w ten sposób stroną w sprawie - mówi Fronda.pl Jacek Umel z Rycerzy Kolumba. - Zdecydowaliśmy, że nie będziemy odpowiadać na ich pytania, bo nie są obiektywni – komentuje.
Z Furtak nie udało nam się skontaktować telefonicznie. Nie odpowiedziała też na naszego e-maila z pytaniem o to, jak godzi przedstawianie protestu przeciwko wystawie jako obywatelskiej inicjatywy przy jednoczesnym inspirowaniu go z zasadami etyki dziannikarskiej.
W kolejnych dniach na łamach "GW" ukazały się kolejne artykuły krytykujące "Wybierz życie", m.in. obszerna relacja z osmioosobowej lewicowej pikiety przeciwko wystawie. "Wyborcza" opublikowała też na swojej stronie internetowej kolejny list protestacyjny, tym razem sygnowany przez dziewięć osób, spośród których większość to radykalne feministki z Grupy Inicjatyw Genderowych - Śląsk i Grupy Lady Zone. Podpisał go też działacz Młodych Socjalistów Rafał Majka. Do tej pory protest "Wyborczej" poparło 134 internautów.
Protest dotyczący bielskiej ekspozycji nie odniósł skutku i wystawa - dzięki decyzji prezydenta Krywulta - pozostanie w centrum Bielska-Białej do końca lipca. Jednak jej przeciwnicy nie zakopali topora wojennego i wykorzystali bielski protest do nacisku na burmistrza Żywca.
Dlaczego dopiero po akcji "GW" i skrajnie lewicowych działaczy Antoni Szlagor zaczął mówić o tym, że wystawa jest zbyt drastyczna? - Po zapoznaniu się z treścią oraz oddźwiękiem społecznym, jaki wywołała ta ekspozycja w Bielsku-Białej, postanowiłem zmienić miejsce lokalizacji ekspozycji - czytamy w uzasadnieniu decyzji, do którego dotarli nasi dziennikarze.
Zapytany przez Fronda.pl o to, czym przejawił się "oddzwięk społeczny" burmistrz przyznaje jednak, że nie wpłynął do niego żaden list z protestem wobec wystawy, ani nie zgłosiła się do niego w tej sprawie żadna zorganizowana grupa. - Dostawałem takie sygnały telefonicznie - tłumaczy. Nie potrafi jednak odpowiedzieć na pytanie, czy były to sygnały od innych osób niż te, które sygnowały nader skromny liczebnie protest "GW".
W rozmowie z nami Szlagor ujawnia, że to medialna krytyka zaważyła na cofnięciu przez niego zgody na wystawę. - W mediach pojawiły się krytyczne głosy odnośnie tej wystawy - mówi. W których mediach? Burmistrz Żywca zaprzecza, jakoby to akcja "GW" doprowadziła do cofnięcia zgody na wystawę. - Nie czytałem artykułu w lokalnej „Gazecie Wyborczej” i nie miał on nic wspólnego z moją decyzją – mówi.
Jednak to właśnie bielska "GW" jako pierwsza skrytykowała wystawę, poświęcając jej później kolejne artykuły i inicjując protest przeciw niej. Inne media zazwyczaj nie oceniały negatywnie ekspozycji, poprzestając na relacjonowaniu wydarzeń z nią związanych.
Głos w sprawie zabrał natomiast Stanisław Pięta, bielski poseł PiS. Dotarliśmy do listu, który napisał do burmistrza Szlagora. Parlamentarzysta apeluje w nim do gospodarza żywieckiego ratusza, aby ten nie cofał się przed naciskami i nie przenosił wystawy do pomieszczenia zamkniętego. - Proszę sobie wiele nie robić z protestów „autorytetów” - pisze. - Lewacki ekolog z klubu, w którym bardziej ceni się żaby niż ludzi, ogólnopolska gazeta znana z poparcia dla zabijania dzieci nienarodzonych, promująca dewiantów seksualnych i peerelowskich zbrodniarzy czy lokalne kręgi postkomunistyczne to jeszcze nie społeczeństwo, to jeszcze nie naród – zauważa parlamentarzysta.
Ale burmistrz Szlagor nie zamierza odnosić się do listu Pięty. Jednocześnie tłumaczy swoją decyzję o przeniesieniu wystawy wrażliwością na krytyczne głosy mediów i mieszkańców.
Jakie argumenty przeciwko ekspozycji zaprezentowali protestujący? - Chcemy stanowczo zaprotestować przeciwko zawłaszczaniu przestrzeni publicznej przez fundamentalistyczne lobby antyaborcyjne w postaci wystawy "Wybierz życie" - napisali w liście opublikowanym na Gazeta.pl. - Zestawianie dopuszczalnych prawnie przypadków aborcji z ludobójstwem lub podpisywanie fotografii lekarza słowem "zbrodniarz" to skandaliczne nadużycia i manipulacje, graniczące z mową nienawiści - twierdzą.
- Ekspozycja ta, prezentując bardzo skrajną postawę, uwłacza godności Polek, które w zgodzie z obowiązującym prawem w przypadku gwałtu lub zagrożenia zdrowia i/lub życia, decydują się na skorzystanie z prawa do aborcji. Takie podejście odbiera kobiecie podmiotowość i prawo do podejmowania decyzji w zgodzie z własnym sumieniem i obowiązującym w Polsce prawem - piszą.
- Wystawa "Wybierz życie" neguje prawo drugiego człowieka do wolności sumienia i wyboru, które powinny być zagwarantowane każdemu obywatelowi i każdej obywatelce w demokratycznym państwie - argumentują. - Nie może być zgody na tak drastyczne psucie jakości debaty publicznej oraz kultury demokratycznej - konkludują.
Poseł Pięta nie zgadza się z argumentacją opierającą się na rzekomej drastyczności zdjęć. - Zdjęcia rzekomo kontrowersyjnej wystawy nie pokazują fotomontaży, podkolorowanych komputerowo animacji, przedstawiają małe ciała zamordowanych dzieci – tłumaczy poseł.
- Zarzut o epatowaniu przemocą i wpływie na dzieci tych obrazów należy rozpatrywać w szerszym kontekście etycznym i publiczno – politycznym całej sprawy - mówi Fronda.pl prof. Zbigniew Stawrowski, filozof z PAN i UKSW. - Prezentowanie wystawy ma na celu edukację społeczną. Wystawa ma swoją formą szokować, ale szok nie jest tu celem samym w sobie, lecz środkiem, który ma pobudzić oglądających do refleksji – wyjaśnia.
Stawrowski wskazuje, że próbuje się wprowadzić zakaz prezentowania tego typu ekspozycji w przestrzeni publicznej. A jednocześnie toleruje się w niej obrazy nie mniej szokujące w swej estetyce, ewidentnie gorszące i wystawiane z niskich pobudek. - Jest to próba wprowadzania cenzury na społeczne inicjatywy walczące ze złem aborcji. Przeciwnicy wystawy zamiast jasno i otwarcie stwierdzić, że mają w kwestii aborcji inne zdanie, „podjąć rękawicę” i przedstawić swoje argumenty, choćby nawet w formie wizualnej, próbują kneblować usta swoim przeciwnikom – zauważa.
Łukasz Wróbel, który wystawiał "Wybierz życie" w ubiegłych latach, miał w tej sprawie cztery procesy sądowe. Wszystkie wygrał. A sąd, badając sprawę pod kątem szkodliwości wystawy nie stwierdził jej złego wpływu na dzieci. - Broniąc Łukasza Wróbla przygotowywaliśmy ekspertyzy mające pokazywać wpływ tego typu obrazów na dzieci - mówi mecenas Piotr Kwiecień, który reprezentował Wróbla przed sądem. - Są naukowcy, którzy twierdzą, że takie prezentacje mogą się przyczynić do lepszego wytłumaczenia dziecku spraw ważnych i zarazem trudnych – przypomina.
Magdalena Romaniuk, Mariusz Majewski
Zobacz także:
Dzieciom nie wolno "wybrać życia"?
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




