- Musimy też jednoznacznie i twardo stwierdzić, że wobec przesiedlonych (i ich potomków) nasze państwo nie ma zobowiązań – nie uznajemy żadnych praw wypędzonych "do stron ojczystych", podobnie jak nie uznajemy praw naszych obywateli "do stron ojczystych" na Wschodzie – pisze w "Rzeczpospolitej" były polityk Unii Pracy.

Ryszard Bugaj wystawia też bardzo krytyczną ocenę polskiej klasie politycznej. - Myślę, że dziś - gdy właśnie mamy świętować 20-lecie wielkiego przełomu - mamy poważny problem z zachowaniami klasy politycznej niezdolnej do obrony elementarnych interesów narodowych. Polityczna rywalizacja uniemożliwia minimum współdziałania głównych aktorów sceny politycznej. Uwikłanie w małe interesy jednym nie pozwala jasno i twardo powiedzieć niemieckim partnerom, że nie może być żadnych wątpliwości w sprawie następstw wojny, a drugich popycha do formowania ocen obraźliwych, z których wynika sugestia, iż Polską rządzą narodowi zaprzańcy.

 

JaLu/Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »