W Sejmie nie ma potrzeby, aby było pięciu wicemarszałków. Trzech, to już jest i tak powyżej uszu. Ruch Palikota nie powinien mieć swojego przedstawiciela w prezydium Sejmu. To nie jest tak, że takie pogląd jest łamaniem demokracji. Było wtedy gdyby nie dopuszczono Ruchu Palikota do wyborów. Powiem wyraźnie, że gdyby skrajnie endecki ONR miał swoją frakcję w parlamencie, to też bym był przeciwko temu, aby był w prezydium Sejmu. Wszystko musi się dziać w granicach zdrowego rozsądku. Palikot nie uzyskał przecież w wyborach jakiegoś szalonego poparcia, zwłaszcza jeśli zwrócimy uwagę na frekwencję. Oni zostali wybrani, ale nie chcemy, aby byli w kierownictwie parlamentu. Zachowania partii Palikota są dla mnie zbyt kontrkulturowe.
Zadzwoniła do mnie dziennikarka TVN24 z zaproszeniem na dyskusję. Powiedziałem jej, że mogę rozmawiać z każdym, ale nie wystąpię z Palikotem. Dlatego, że nie mam gwarancji czy on nie wyjmie podczas dyskusji zdechłego szczura. Ruch Palikota powinien być w sposób symboliczny izolowany. Nasza klasa polityczna w większości normalna - powinna go izolować. Gdyby partia Palikota chciała unikać niepotrzebnych awantur, to nie wystawiałaby na stanowisko wicemarszałka tak kontrowersyjnej osoby jak Anna Grodzka. - dodaje Bugaj.
Not. JW
