W leżącym zaledwie 50 km od polskiej granicy, niemieckim Budziszynie, doszło wczoraj wieczorem do zamieszek pomiędzy uchodźcami a mieszkańcami tego miasteczka. Grupa około 80 Niemców starła się na lokalnym rynku z około 20 młodymi imigrantami. W ruch poszły wyzwiska, kamienie, butelki a nawet sztachety. Interweniowało około 100 policjantów.

Nie jest pewne, kto rozpoczął bójkę. Lokalna telewizja MDR podała, że według świadków zamieszki sprowokowali uchodźcy. Tymczasem agencja DPA zakomunikowała, że to „skrajni prawicowcy” zaatakowali pierwsi. Jedna z niemieckich gazet stwierdziła, że dochodziło do scen „jak na polowaniu”.

Zdaniem niemieckiej policji uczestnikami bójki byli młodzi, nie stroniący od agresji mieszkańcy 40-tysięcznego Budziszyna, zaliczani do skrajnej prawicy. Jednakże ani policja ani media nie podają jakiej narodowości, jakiej orientacji politycznej i jakiego wyznania byli biorący udział w zajściach cudzoziemcy.

Wiadomo natomiast, że po przyjeździe policji, funkcjonariusze zostali obrzuceni przez przybyszów butelkami i sztachetami. Policjanci musieli użyć pałek i gazu pieprzowego, po czym uchodźcy schronili się w pobliskim ośrodku dla imigrantów.

Do zamieszek odniósł się na Twitterze burmistrz Budziszyna, który stwierdził, że jest zszokowany tymi wypadkami i nie będzie tolerował przemocy. Rzecznik miasta oświadczył, że niektórzy mieszkańcy chcieliby przepędzić azylantów z miejskiego rynku.

W lutym tego roku doszło w Budziszynie do podpalenia budynku przeznaczonego na ośrodek dla imigrantów.


LDD, Źródło RMF24.