W Warszawie odbył się pogrzeb prymasa Glempa i zakończył się pewien rozdział...

 

On był w bardzo trudnej sytuacji. Nastał po Prymasie Tysiąclecia. Na czas przemian Opatrzność dała nam człowieka spokojnego, niewalczącego. Trzeba za to Bogu dziękować. To była łaska. Trudniej zrozumieć dzisiejszą akcję, gdy ludzie odchodzą od Kościoła. Za czasów Prymasa Glempa kościoły były pełne. Teraz się wyludniają. Choć jeszcze duch w narodzie nie ginie.

 

Osądzano go za życia, że był miękki wobec władz, uległy. Jednak gdy byłem z moim tatą w kościele św. Jana Chrzciciela pokłonić się przed trumną zmarłego Prymasa, ksiądz w kościele powiedział: „on dobrze odczytał swój krzyż”. Te słowa nie dają mi spokoju. Dzielę się tym z panem, bo może faktycznie Prymas miał jasne światło w czasie bardzo trudnym dla Polski, że przeprowadził nad przez wojnę domową w czasie niewoli prawie bezkrwawo...

 

On spełnił swoją rolę bardzo dobrze. Teraz mamy pewne zamieszanie. Było nawet trzech prymasów. Bóg prowadzi Kościół i wyznacza. Z tej trójki prymasów, Kardynał Glemp był zdecydowanie najlepszy. Był postacią najbardziej jasną.

 

Jest Episkopat, jego Rada Stała, prymasi, kardynałowie i biskupi, ale nie ma kogoś jednego, kto brałby za całość odpowiedzialność. Idzie więc nasza polska trzoda bez jednego, mocnego głosu pasterza. Słuchamy za to fałszywych pasterzy. Nikt do końca personalnie nie bierze za cały Polski Kościół odpowiedzialności...

 

Nie mamy pasterza i owce się rozpierzchają. Wielu ludzi zdradza pana Jezusa. Nie ma pasterza. Nie ma co narzekać, że odchodzą i głosują na Palikota. Nie ma pasterza. To było niewyobrażalne, aby za Wyszyńskiego takie rzeczy się działy w Polsce jak obecnie. Nie ma pasterza.

 

Zostaje modlić się.

 

A ile czasu spędzamy modląc się za naszych pasterzy? Jeśli go nie mamy to się o niego trzeba modlić.

 

A jakby pan określił historycznie ten czas, czas w którym żyjemy?

 

Czas wielkiego odejścia od Boga. Czym jest dla narzekającego Polaka Prawo Boże? Rząd ma je w nosie. A Polacy? Ludzie tracą wiarę i odchodzą. Módlmy się więc. Szatan ma takie ulubione słowo: „porozmawiajmy”. I rozmawiają sobie o in vitro, o aborcji, o eutanazji, o związkach partnerskich. Ale Prawo Boże jest jedno i trzeba być zimnym albo gorącym. „Jak będziesz letni to wyrzygam cię z moich ust” - jak mówi tłumaczenie fragmentu Biblii z języka greckiego.

 

Na koniec poproszę o puentę.

 

Na każdej rozprawie sądowej po wypadku samochodowym sędzia pyta poszkodowanego: A co pan zrobił, aby uniknąć tego wypadku?

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski