- Religią trzeba żyć, a nie walczyć  o religię. Nie takie ciekawostki jak w tym sklepie jeszcze zobaczymy. Ale ja nie potępiam, nie osądzam tych, którzy w taki sposób przedają różańce. A może ktoś zobaczy go w tym sklepie i przypomni mu się np. jego I Komunia święta? Nie wiem, ale kto wie jak Bóg może się tym posłużyć? Kierowcy miają też na lusterkach różańce...

 

Nie jestem specjalnie za tym aby eksponować na sobie symbole religijne. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli mówisz kim jesteś - to jesteś nikim. Po człowieku widać czym żyje. Bardzo dobry artysta nie musi być wspaniale ubrany, bo jego widać czy słychać jak jego sztuka jest wspaniała. Wiara to nie jest noszenie różańca na szyi, ale codzienne odmawianie go.

 

Nie noszę różańca na zewnątrz. Noszę go w kieszeni, choć w jednym miejscu widziałem jak ludzie nosili różańce na szyjach. To było Medjugorie, ale tam ludzie tym żyli – dodaje Budziaszek.

 

Czy sprzedaż w takim sklepie jest  odzieraniem różańca z jego sacrum, czy może nieświadomą zachętą do modlitwy? Świecącą ozdobą czy przypomnieniem katolikom o niezwykle skutecznym sposobie walki z szatanem?

 

Not. Jarosław Wróblewski