28 lutego z wizytą do Włocławka udała się minister edukacji Katarzyna Hall. Spotkanie odbyło się w katolickim liceum im. Jana Długosza, gdzie z samorządowcami i dyrektorami szkół miała rozmawiać o planowanych zmianach w oświacie.

Miejscem spotkania była szkolna aula, gdzie minister Hall miała zasiąść na tle, przygotowanej już na rocznicę beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki, dekoracji. Jej elementem była panorama miasta z wyróżniającym się na włocławskiej tamie krzyżem.

Zanim minister zaczęła swoje przemówienie, wicedyrektor szkoły zauważyła, że krzyż zasłonięto banerem z napisem „Włocławek”. Bez zastanowienia podeszła do dekoracji by poprawić „usterkę”. Po chwili zorientowała się jednak, że to krzyż jest usterką i z powrotem został zasłonięty przez napis – czytam w dzisiejszym wydaniu „Naszego Dziennika”.

- Podbiegł do mnie człowiek z otoczenia minister Hall i bardzo stanowczo zakazał mi przesuwania banneru. Zapytałam, o co mu chodzi. W odpowiedzi usłyszałam: "To ma zasłaniać krzyż!" - relacjonuje Katarzyna Zarzecka, wicedyrektor szkoły.

- Nie pomogły argumenty, że jest to odwzorowanie panoramy naszego miasta. Mężczyzna skwitował je wypowiedzią: "To tylko pani to wie, a my nie jesteśmy na spotkaniu modlitewnym" – dodaje wicedyrektor.

Incydent z Włocławka to doskonały przykład tego, jak w praktyce wygląda postulowana przez niektórych polityków neutralność światopoglądowa. Postulaty tolerancji w rzeczywistości oznaczają tolerowanie tego wszystkiego, co nie jest związane z chrześcijaństwem. Dziwna ta tolerancja, której konstytutywnym elementem jest dyskryminacja jednej religii, przy jednoczesnym szanowaniu innych.

Cała sprawa jest tym bardziej żałosna, że minister udała się do szkoły katolickiej, gdzie nikogo nie dziwi obecność krzyża. - Decydując się na wizytę w naszej szkole, pani minister Katarzyna Hall miała pełną świadomość, że udaje się do szkoły katolickiej, w której dyrektorem jest ksiądz, i że nawiązanie do symboli religijnych jest tu naturalne - komentuje w „ND” ks. Jacek Kędzierski, dyrektor szkoły im. Jana Długosza.

Ks. Kędzierski nie wyklucza, że takie zachowanie może być tylko elementem założeń, które dotyczą także innych resortów tego rządu. Jego zdanie wcale nie dziwi, choćby w kontekście batalii o miejsce krzyża w przestrzeni publicznej jaka przetoczyła się w sierpniu nie tylko na Krakowskim Przedmieściu.

Krzyż jest niewygodny. Pokazywanie się na jego tle może „się kojarzyć”. Byłby to dowód, że Kościół wciąż się „miesza”, że w Polsce rządzi kler. To po to jest potrzebny ten cały rozdział Kościoła od państwa. Tylko, że zdrowo pojęty rozdział nie oznacza zdjęcia wszystkich krzyży ze szkół i zakrycia wszelkich symboli religijnych, ale koegzystencję i współpracę. Minister Hall zdaje się jednak ten rozdział pojmować dosłownie. Nazbyt dosłownie.

Jest taka stara wielkopostna pieśń. Słowa jej refrenu brzmią:

Nie zdejmę Krzyża z mego serca,

Choćby mi umrzeć trzeba,

Choćby mi groził kat, morderca,

Bo Krzyż to klucz do nieba.

Marta Brzezińska

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »