Oczywiście, prym w "dowaleniu" papieżowi wiodą media lewicowe, ale te z tzw. nurtu liberalnego nie ustępują im w boju. Boju o co? Bo właściwie, to jestem przekonana, że to klasyczny przykład walki z wiatrakami.

Ale być może, w imię źle pojętego nonkonformizmu, do dobrego tonu należy wypowiedzenie się na temat tego, jak to papież na beatyfikację nie zasłużył. I tak, Lech Wałęsa, legendarny przywódca "Solidarności" stwierdził kilka dni temu w wywiadzie dla włoskiego dziennika "La Republicca", że tak naprawę Jan Paweł II to nie pokonał komunizmu. Zdaniem byłego prezydenta Ojciec Święty "wykonał tylko swą pracę duszpasterską, a my wykorzystaliśmy tę pracę dla naszej walki". - Wiele zawdzięczamy papieżowi, ale nie przesadzajmy - wyznał Wałęsa.

Wypowiedź Wałęsy to tylko jeden z barwniejszych przykładów wypowiedzi dezawuujących autorytet Jana Pawła II. Właściwie, trudno stwierdzić, kto zaczął, ale grunt, że młyn medialnych "wrzutek" kręci się z niezłym impetem.

Nie dalej niż dwa dni temu popularna publicystka "New York Timesa" grzmiała: "Jan Paweł II nie zasłużył na beatyfikację". Maureen Dowd wypominała papieżowi jego konserwatywne stanowisko w kwestiach społeczno-obyczajowych i potępiała za rzekomą bierność wobec księży-pedofilów. - Wstrzymanie beatyfikacji lub kanonizacji Jana Pawła II byłoby ogromnym krokiem symbolicznym, przesłaniem dużo potężniejszym niż przeprosiny i rekompensaty dla ofiar (molestowania seksualnego) - napisała na łamach "NYT".

Apel felietonistki, aby wstrzymać proces beatyfikacyjny, z wielką ochotą podłapały polskie media, robiąc z - jakby nie patrzeć - absurdalnej wypowiedzi, newsa dnia.

Ale nie ma co szukać tak daleko, wystarczy przejrzeć rodzimą prasę. W ostatnim numerze tygodnika "Wprost" nieoceniona jak zawsze na polu przywalenia Kościołowi Magdalena Środa pisze, że nauka papieża "mało kogo obchodzi i mało kto ją zna".

Dalej publicystka stwierdza, że papież "tak wysoko powiesił poprzeczkę wymagań moralnych, że stała się ona dla wiernych niewidzialna i niepotrzebna". - Tym samym papież przyczynił się do umocnienia fasadowości i deklaratywności norm moralnych. A to jest pożywką dla hipokryzji, która toczy Polskę - konkluduje Środa. Pozostaje tylko dopowiedzieć, że za to już na pewno ta beatyfikacja mu się nie należy.

W podobny ton wpisuje się tekst Jacka Żakowskiego z dzisiejszej "Polityki", który papieża obwinia o to, że Episkopat jest, by posłużyć się nomenklaturą mojego ulubionego bp. Pieronka, "zadymiony" Radiem Maryja.

Mainstreamowe media ochoczo sięgają też po wypowiedzi ludu, by ukonstytuować swoje chore teorie. W końcu, "vox populi, vox Dei". I tak dziś wiadomością dnia na Wirtualnej Polsce był enigmatycznie zatytułowany news "Nie będę się modlić do Jana Pawła II". Okazuje się, że to uliczna sonda, w której jedna z rozmówczyń dziennikarki portalu wyznaje, że beatyfikacja "kompletnie nic dla niej nie znaczy", i że to przesada. Nie warto przytaczać dalszego wywodu dziewczyny, która stwierdza, że świętymi nie mogą być ludzie, więc ona "nie będzie się modlić do papieża, tak jak do Jezusa".

Swoista przedbeatyfikacyjna biegunka, jaka zdaje się dolegać niektórym publicystom, przywodzi na myśl rozpromowaną przez "Gazetę Wyborczą" akcję "Nie płakałem po papieżu". Czekam tylko, aż medium, które ostatnio nawoływało, by nie wywieszać flagi w dniu 10 kwietnia, zaczenie apelować o bojkotowanie beatyfikacji.

Nie zacznie? No tak, bo na papieżu można zrobić niezły interes, np. dołączając do gazety, której sprzedaż spada na łeb, albumy pamiątkowe z Janem Pawłem II, albo inne "papieskie publikacje".

Gdyby zliczyć wszystkie wydumane zarzuty pod adresem Jana Pawła II, nawet świętemu należałoby się odsądzenie od świętości. Póki co, odsądzaniem Papieża od czci i wiary niestrudzenie zajmują się polscy publicyści.

Marta Brzezińska

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »