Wdowa po Zbigniewie Herbercie wystosowała dziś apel o "nieupolitycznianie poezji" jej męża. W oświadczeniu Katarzyna Herbert napisała, że w ostatnim czasie nasiliły się "przypadki prób zawłaszczania dla doraźnych celów politycznych imienia Zbigniewa Herberta" oraz jego "duchowego przesłania, które zawarł w swojej twórczości".

Dodała, że szacunek do twórczości poety "wymaga całkowitego oddzielenia spuścizny poety od spraw polityki", a Jarosława Kaczyńskiego posądziła o instrumentalne traktowanie "imienia, idei oraz spuścizny twórczej Zbigniewa Herberta do realizacji własnych celów politycznych", co w jej mniemaniu jest brakiem szacunku dla poety i jego twórczości.

Kaczyńskiemu chciała też przyłożyć Hanna Gronkiewicz-Waltz całkowicie popierając apel Katarzyny Herbert. - Dziwię się, że Jarosław Kaczyński mówi Herbertem, papieżem i Pismem Świętym. Polityk dużej partii opozycyjnej sam z siebie by coś wykrzesał, a nie nadużywał pewnych autorytetów - wypomniała prezydent Warszawy.

Oświadczenie pani Herbert pozwolę sobie pozostawić bez komentarza. Trudno odnosić się do słów kogoś, kto uważa, że jednocześnie coś wolno i nie wolno. W swoim apelu zaznaczyła bowiem, że Zbigniew Herbert zawsze podkreślał, iż jego twórczość jest wspólnym dobrem kultury narodowej. A zatem - zdaniem wdowy po poecie, jest zarazem dla wszystkich i nie dla wszystkich.

Niesamowita jest zaś zdolność, z jaką mainstreamowe media i politycy PO tropią wszelkie znamiona "upolityczniania" wszystkiego, czegokolwiek tylko dotknie się prezes Kaczyński. Upolitycznił już Smoleńsk, żonkile i tulipany na Krakowskim Przedmieściu, teraz upolitycznia poezję, a niebawem, zapewne z okazji beatyfikacji, upolityczni papieża. Karygodne! A co będzie, jak ten wstrętny Kaczyński i jego kaczyfaszystowska partia dojdzie do władzy? Upolitycznione będzie wszystko!

Szkoda tylko, że to zacięcie w dopatrywaniu się znamion politycznych dotyczy tylko jednej partii. Pani Gronkiewicz-Waltz zdaje się już zapomniała, jak Donald Tusk, nie tak dawno, bo w maju 2009 roku na konwencji PO w Krakowie powoływał się na słowa Jana Pawła II, mówiąc, że "Solidarność nigdy nie może być przeciw komuś".

Przekonana jestem szczerze, że gdyby prześledzić więcej wypowiedzi Tuska i reszty platformersów, z pewnością takich cytacików znalazłoby się więcej. Tylko oczywiście im wolno, PiS-owi już nie.

Być może po prostu niektórzy POlitycy z chęcią wróciliby do czasów, w których POezja służyła aPOteozie jedynej słusznej partii. Jak na przykład w twórczości uhonorowanej przez Bronisława Komorowskiego Wisławy Szymborskiej. Swego czasu POpełniła ona wierszyk kończący się strofą:

Partia. Należeć do niej,

z nią działać,z nią marzyć

z nią w planach nieulękłych,

z nią w trosce bezsennej -

wierz mi, to najpiękniejsze,

co się może zdarzyć,

w czasie naszej młodości

- gwiazdy dwuramiennej.

Marta Brzezińska

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »