Kreml chciałby pokazać w czasie dzisiejszej defilady potęgę rosyjskiej armii, ale nie bardzo ma co pokazywać. Wojna na Ukrainie wyniszczyła „drugą armię świata”, co potwierdzają doniesienia brytyjskiego wywiadu. Z powodu braku amunicji Rosjanie nie są już w stanie przeprowadzać precyzyjnych uderzeń.
- „Na początku inwazji na Ukrainę Rosja publicznie lansowała swoją zdolność do przeprowadzania chirurgicznych uderzeń i ograniczania szkód ubocznych. Twierdziła, że ukraińskie miasta będą dzięki temu bezpieczne od bombardowań. Ponieważ jednak konflikt wykroczył poza rosyjskie założenia sprzed wojny, rosyjskie zapasy amunicji precyzyjnego rażenia zostały prawdopodobnie mocno uszczuplone”
- poinformowało brytyjskie Ministerstwo Obrony.
- „Zmusiło to do użycia łatwo dostępnej, ale starzejącej się amunicji, która jest mniej niezawodna, mniej celna i łatwiejsza do przechwycenia. Rosja prawdopodobnie będzie miała trudności z zastąpieniem broni precyzyjnej, którą już zużyła”
- dodano w komunikacie.
O problemach Rosjan z uzbrojeniem, które tracą na Ukrainie i nie mogą produkować z powodu sankcji, mówił w rozmowie z „Forbsem” szef ukraińskiego Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem Valentin Badrak. Jego zdaniem, po sięgnięciu po starą broń z magazynów, Rosjanie będą w stanie walczyć jeszcze przez kilka miesięcy.
kak/PAP
