Ash zaznacza jednak, że przede wszystkim samolot nie powinien był lądować we mgle. Podkreśla wszakże, że braki w raporcie MAK nie dziwią, jeśli wziąć pod uwagę, że "Komitet, który przygotował raport, jest również odpowiedzialny za nadzór nad stanem lotnisk". Według historyka, raport potwierdza jednak wnioski, do których "już wcześniej doszli wszyscy rozsądni obserwatorzy".

"Samolot nigdy nie powinien był lądować we mgle i pilot zapewne lądował z powodu presji wywieranej na niego ze strony dowódcy sił powietrznych, przez pewien czas przebywającego w kabinie, a ostatecznie z powodu wyrażonych lub domniemanych życzeń samego prezydenta" – stwierdza Ash.

O początkowej reakcji władz rosyjskich na wiadomość o katastrofie pisze, że była "niemal zdumiewająco wielkoduszna, pełna zrozumienia i szacunku".

Stwierdza przy tym jednak, że "stare nawyki tak łatwo się nie kończą", czego wyrazem było "boleśnie powolne zbiurokratyzowane dochodzenie (rosyjskich władz) w sprawie katastrofy".

Zdaniem Asha przygotowywany i mocno wyczekiwany raport polskiej komisji, który spodziewany jest za kilka tygodni, może wydobyć na jaw "dalsze szokujące szczegóły" katastrofy.

roja/Tvn24.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »