- W Unii panuje przekonanie, że te egzotyczne wschodnioeuropejskie kraje od czasu do czasu trzeba upomnieć. Kazać im się zamknąć. Bo w Unii są ci prawdziwi Europejczycy i te niegrzeczne dzieciaki, kraje, które niedawno dołączyły do klubu – powiedział były ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Charles Crawford.
Crawford rozmawiał z Radiem RMF FM. Jak zauważył, trudno sobie wyobrazić, by procedura ochrony praworządności została wszczęta wobec Niemiec, albo Francji. Były ambasador uważa też, że wpływ na wszczęcie debaty na temat naszego kraju miała polska opozycja.
- Polska ma nowego prezydenta i nowy rząd PiS, ze sporą większością mandatów w Sejmie. Ten rząd chce zaprowadzić porządek - zarówno prawny, jak i w temacie mediów publicznych - który jest zupełnie nie po myśli rządzącej przez 8 lat Platformy Obywatelskiej. Jej przedstawiciele muszą atakować PiS, zanim sami wypracują propozycje nowego programu, który mógłby przynieść im zwycięstwo w kolejnych wyborach. A jednym ze sposobów takiej strategii jest wskazanie na Brukselę - zobaczcie, to nie tylko my mamy pretensje do waszych poczynań, Unia również ma wątpliwości co do wydarzeń w Polsce. Można się w tym celu posłużyć pozarządowymi organizacjami, które mają swych reprezentantów w Brukseli – stwierdził Charles Crawford.
- Mnie się to nie podoba, bo to są organizacje finansowane przez Wspólnotę - dodał. - Powstaje wówczas takie echo skarg. Nie mam oczywiście na to żadnych dowodów, ale przypuszczam, że opozycja skorzystała właśnie w ten sposób ze swoich kontaktów w Brukseli. A Bruksela się tym zajęła. Styl, w jakim rządzi PiS, pomógł jej podjąć tę decyzję.
Jego zdaniem Bruksela „bezkrytycznie” dała wiarę skargom, „bez sprawdzenia racji stron”.
- Poza tym rząd w Polce wybrali wyborcy, a ich podatki opłacają pensje unijnych urzędników. Nie zapominajmy, że to, co obecnie dzieje się w Brukseli, podsyca eurosceptycyzm, również i w Wielkiej Brytanii – powiedział Crawford. Jak ocenił, Unia Europejska traktuje kraje naszej części kontynentu protekcjonalnie.
- Zawsze można udowodnić, że się jest twardzielem. Unia Europejska właśnie to robi. A jakie będą tego rezultaty, trudno określić. Trudno sobie wyobrazić, by procedura ochrony praworządności została wszczęta wobec Niemiec czy Francji. Bo w Unii panuje przekonanie, że te egzotyczne wschodnioeuropejskie kraje od czasu do czasu trzeba upomnieć. Kazać im się zamknąć. Bo w Unii są ci prawdziwi Europejczycy i te niegrzeczne dzieciaki, kraje, które niedawno dołączyły do klubu. To bardzo protekcjonalne stanowisko i na dłuższą metę nieproduktywne – stwierdził były ambasador.
Dyplomata powiedział też, że w jego kraju w ogóle nie ma prawnej możliwości unieważniania ustaw przez sąd, ale nie znaczy to, że Wielką Brytanią powinna się zajmować Bruksela.
- Czy faktycznie zmiany w funkcjonowaniu polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który i tak jest potężniejszą instytucją od brytyjskiego Sądu Najwyższego, to taka tragedia? - pytał.
KJ/wpolityce.pl
