Apel odbył się w szkole z okazji "Międzynarodowego Dnia Przeciwko Homofobii i Transfobii" - Jako że dzieci od maleńka są narażone na "homofobiczne" słownictwo, to trzeba je jak najwcześniej nauczyć, że to słownictwo jest złe. A szkoła dociera do każdego dziecka i może je nauczyć "tolerancji" w sposób profesjonalny oraz w bezpiecznym dla tej nauki otoczeniu - powiedziała Lynne Miller, urzędnik hrabstwa Kent.
W trakcie apelu dzieci wysłuchały montażu piosenek Eltona Johna, z którego dowiedziały się, że piosenkarz jest homoseksualistą. Rodzice skarżą się na szkołę, która urządza ich pociechom taką indoktrynację.
Gemma Martin, której siedmioletnia córka Chloe oraz czteroletni syn Danny brały udział w apelu twierdzi, że część dzieci nabawiły się po nim obaw, co do charakteru przyjaźni utrzymywanej z innymi dziećmi.
- Małe dziewczynki często przytulają się nawzajem np. kiedy jedna z nich płacze lub się przewróci. Teraz boją się, żeby inni nie pomyśleli o nich jako o lesbijkach. Sądzę, ze czteroletnim dzieciom nie potrzebna jest tego rodzaju wiedza, a rodzice powinni sami przekazywać ją dzieciom, kiedy uznają, że są na to gotowe – mówi w rozmowie z "Telegraph" Gemma Martin.
Inna matka twierdzi, ze szkoła nie zwraca uwagi na skargi rodziców dotyczących "apelu" i traktuje je jako akt "homofobii". - Moja dziewięcioletnia córka Melissa powiedziała mi, że pokazywano im zdjęcie dwóch leżących ze sobą mężczyzn. Dla mojej córki to rzecz trudna do zrozumienia – mówi Lorna Meloy, której dziecko również wzięło udział w szkolnym "apelu".
Nigel Utto, dyrektor szkoły podstawowej w hrabstwie Kent tłumaczy, że apel dotyczył znęcania się nad słabszymi a "homofobia" była tylko jednym z wielu jego punktów.
MM/FF/Telegraph.co.uk
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

