Brytyjscy przeciwnicy eutanazji obawiali się decyzji sądu, która ich zdaniem może przyczynić się do legalizacji "godnej śmierci". Chodziło o rozstrzygnięcie, czy Ci, którzy pomagają zakończyć życie swoim bliskim, powinni być ścigani przez prawo.

Sprawę wniosła do sądu chora na stwardnienie rozsiane 46-letnia Debbie Purdy, która zamierza popełnić samobójstwo w klinice Dignitas w Szwajcarii. Ma jej w tym pomóc mąż, jednak w świetle obowiązującego prawa mogłoby mu za to grozić do 14 lat pozbawienia wolności.

W praktyce jednak, prawo obchodziło się z pomagającymi w zabiegu eutanazji bardzo łaskawie. – Jeśli ktoś nie zmuszał bliskiej osoby do popełnienia samobójstwa, tylko kierował się chęcią ulżenia w cierpieniu, nie był ścigany. Dlatego nie ma żadnego powodu, aby zmieniać prawo. – mówi "Rzeczpospolitej" Kathy Meyers z organizacji Care not Killing.

W sprawie pani Purdy zarówno Sąd Najwyższy, jak i apelacyjny uznały, że asystowanie przy samobójstwie jest przestępstwem. Ostatnie słowo należało do Izby Lordów. Jak się okazało, decyzja jaką wydali jest po myśli 46-letniej kobiety. Równolegle ze sprawą Debbie Purdy toczy się debata na temat legalizacji eutanazji, aż 85 proc. Brytyjczyków chciałoby jej zalegalizowania.

 

JaLu/Rz

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »